XXIX
Z:wiesz co? -powiedział do wiki
W:nie co?
Z:mam pomysł....ubierz się...
W:przecież jestem...
Z:no ale ciepło..
*pięć min później*
Z:to my wychodzimy-oznajmił
W:ale gdzie?
Li:no właśnie...
Z:ty dowiesz się za chwilę a oni....ah nie ważne, narazie.
*wyszli*
*oczami wiktorii*
ciekawe gdzie mnie wyciąga o tej porze...idziemy jakąś długą uliczką, nie znam tych okolic, gdybym szła tu sama bardzo bym się bała...ale na szczęście idę z Zaynem, przy nim niczego się nie boję. po chwili zaczepia nas jakiś 2 kolesi...
k1:ej patrz jaka ślicznotka...
k2:ty no faktycznie...weźmiemy ją sobie co?
W:ej zayn ja się boję...-przytuliłam się do nigo
Z:nie bój się....czego chcecie, spadać! -krzyknął do nich
k1:my chcemy ją!
Z:hahaha, nie róbcie mi na śmiech...zjeżdzać!
k2:oj...chyba koleś się wkurzył...
Z:i nie chyba tylko na pewno! spadać albo...
k1:albo co? grozisz nam?
Z:tak!
W:zayn nie...chodź lepiej do domu...
Z:czekaj zaraz to załatwię....
w ty momencie zayn podszedł do jednego z nich i zaczął go bić ale z tyłu napadł na niego ten drugi dusząc go od tyłu...nie wiedziałam co zrobić więc szybko dzwoniłam po chłopaków. chciałam pomóc zaynowi ale nie wiedziałam jak...nagle zayn odepchnął tego jedno, że aż upadł na ziemię twarzą...koleś ogarnął się, wstał i podszedł do mnie...złapał mnie za nadgarstki rękoma do tyłu i przyłożył mi do gardła nóż.
k2:stój, stój bo będziesz jej zwłoki zbierał za chwilę!
Z:zostaw ją!! natychmiast!
k2:bo co? tylko się ruszysz i ona...
nie dokończył bo od tyłu dostał łopatą w głowę...obróciłam się a tam niall
Li:nic ci nie jest? *przytulił ją*
W:nie wszystko w porządku
a do drugiego kolesia z kolejnymi łopatami podeszła reszta ale facet zwiał...
Mag:boże nic wam nie jest?
P:co tu się działo?
W:wolę o tym nie mówić...
rozpłakałam się i zabrali nas do domu....
W:wiecie co...pójdę się lepiej położyć...
poszłam na górę do łazienki...obmyłam twarz wodą bo ciągle nie umiałam uwierzyć w to co się stało...usłyszałam dobiegające z dołu głosy..
N:gdzie ją tam zabierałeś? odbiło ci?
J:naraziłeś ją... na sam wiesz co.
Z:wiem...i nie wybaczę sobie tego...nie chciałem...
Li:jak można być tak głupim? zayn dobrze wiesz co w tej okolicy się dzieje...
Z:wiem...
H:kurde to po co ją tam zabierałeś?
Z:nie chciałem tam, to znaczy chciałem iść na skróty, myślałem że jest przy mnie bezpieczna...
Lo:co? na skróty? tam tędy...wiesz co się stało...gadali w wiadomościach...
Z:wiem...
Lo:no więc?
Z;nie wiem....
P:dobra spokojnie...wszystko już jest okej...
H:no a gdyby nie było?
P:nie myślmy już teraz tak...
Mar:dobra za dużo wrażeń jak na jeden dzień... *popatrzyła na josha*
T:macie coś zimnego...*podała im drinki z lodem*
E:może pójdę do niej zajrzeć co u niej...
Z:czekaj, ja to zrobię...
E:okej...
weszłam szybko do sypialni i położyłam się na łóżko...
Z:wszystko okej?
ja tylko mruknęłam
Z:posłuchaj....nie wiem co będzie z naszego związku po tym co się stało...
stanęłam na równe nogi.
W:jak to?
Z:spójrz prawdzie w oczy...nawet przed dwoma gówniarzami nie mogę cię obronić...omal co nie zginęłaś...
W:ale zayn...
Z:nie wiem czy mi wybaczysz...to był głupi błąd że cię zabrałem o tej godzinie w takie miejsce...
W:zayn, proszę nie mówmy o tym...było minęło...już jest okej...
Z:no a gdybyś nie wezwała chłopaków i na czas by nie przyszli nie było by tak różowo....
W:proszę cię...nie zostawiaj mnie...proszę
wtuliłam się mocno w niego...położyliśmy się aż zasnęliśmy....
W:nie...nie proszę....zostaw mnie...AAaaaaaaaaaaaaa!!!
Z:co jest? kochanie obudź się!
W:oh....zayn...miałam straszny sen...
Z:to tylko sen...chodź do mnie...
W:boję się...naprawdę boję się...
Z:nie bój się...je-jesteśmy tutaj wszyscy...nic ci nie grozi...
chciał powiedzieć że jest przy mnie...ale się zawahał....wiedział że nie jest pewien że mnie obroni....chociaż u jego boku dalej czuję się bezpieczna...
ciekawy :P chcę kolejne :)
OdpowiedzUsuńdzięks :) będzie...to jeszcze nie jest koniec :)
Usuń