Strony

środa, 30 stycznia 2013

Imagin cz.26

XXVI
*powrót do czasów teraźniejszych*
E:może mnie kochasz ale i tak sobie później pogadamy...
N:ale ja przecież nic nie zrobiłem...
E:no to się jeszcze okaże...
Mar:to co?
W:widzę, że poznałaś już Josha...
Mar:tak *uśmiechnęłą się*
J:przynieść ci może coś do picia?
Mar:ymmm...a byłbyś tak dobry?
J:no jasne...już idę... *puścił jej oko*
T:*wzięła marię na bok* no chyba się w cb nie zakochał?
Mar:a gdyby to co, masz z tym jakiś problem?
T:co wy wszyscy z tymi problemami do mnie?
Mar:bo czepiasz się....zmieniłaś się od wyjazdu...
T:ja się wcale nie zmieniłam!
Mar:tak zmieniłaś się...bardzo...to już 4 lata się nie widziałyśmy, nie uważasz, że to długo?
T:no bo to jest długo...
Mar:no i nie uważasz, że mogę to bardziej zauważyć? wszystkie się bardzo zmieniłyście...
T:tak? ty też się zmieniłaś...
Mar:możliwe ale ludzie się zmieniają...
T:to mnie się sama nie czepiaj...wiesz kim on jest?
Mar:to josh no i co?
T:tak ale też nie wiesz, że to mój były prawda?
Mar:co?!
T:no wiesz, po roku przestałyśmy dzwonić do siebie i trochę się tu pozmieniało...
Mar:tak? to co?
T:ty zapewne szłaś do szkoły, prawda?
Mar:noo...i pracowałam...
T:no widzisz, ale od kąd my poznałyśmy chłopców zaniedbałyśmy się i zostawiłyśmy szkołę...tylko madzia chciała ją ukończyć i to zrobiła...
Mar:a pracujecie?
T:nie, Estera szukała ale od kąd ma małą i Nialla to poprostu starczy im tylko z kasy jego więc...
Mar:no a wy? reszta...
T:no więc to może głupio zabrzmieć ale my także utrzymujemy się tak jakby z ich 'wypłaty' ...
Mar:co? to wy od samego poczatku żyjecie tu dzięki nim?
T:nie, to nie tak, oczywiście, że trzy z nas poszły do pracy...
Mar:jak znam życie to Estera, Madzia i Paulina...
T:no wiesz....skąd wiedziałaś?
Mar:za dobrze was znam, no kontynuuj...
T:no ale później byłam z Harrym...
Mar:ty? żartujesz?
T:nie, zrobiłam takie małe świństwo wiktorii
Mar:chyba jej nie...*tina pokiwała głową* niee...
T:no niestety tak...no a potem byłam z Joshem ale go zdradziłam z Louisem no i tak już zostało...
J:o czym tu tak gadacie? *podaje marii szklankę*
T:a o niczym...
J:aha...już mi prawdę mówisz...
T:nie wierzysz?
J:no jakoś nie...wiesz...ciekawe czemu? zastanówmy sie a może dlatego że mnie zdradziłaś?
T:oh Josh proszę nie zaczynaj!
J:czemu to super temat!
Lo:co tu się dzieje?
T:nie nic...
J:aha mu też mówisz nic? a może on wgl nie wie, że mnie zdradziłaś co? *tina popatrzyłą na louisa ale on uspokaja ją wzrokiem*
Lo:wiedziałem...
J:aha i pozwalasz na to tak?
Lo:nie ale ją kocham i wiesz co, w sumie to się cieszę...
J:CO?! cieszysz się, że mnie zdradziła?
Lo:od początku byłem w niej zakochany i nw czemu ale tego poprostu pragnąłem całym sercem...
T:jak mi styd, że na samym początku nie zauważyłam ciebie...
Lo:nie mogłaś a wgl to sam byłem z kimś innym...
T:taaaa niby z kim...
Lo:pauliną...
P:ciii....
Lo:no co? nie powiedziałaś im?
Mag:co?
W:co? jak mogłaś nam nic nie powiedzieć?
P;no ale...
Lo:nie powiedziałaś im? jak tak szło?
P:no wiesz same były zainteresowane swoimi chłopakami to nawet nie zauważały jak wychodziłam...
H:lou zradzałeś mnie? haha
Lo:harry, nie teraz, nie mam humoru...
H:co? ludzie słyszeliście co on powiedział?
W:zayn leć mu po marchewkę...
Lo:to nie pomoże...a tak wgl...jak już jesteśmy w szczerości to ja także znam wasze wszystkie sekrety...
T:louis proszę to sa niezbędne kłótnie...
Lo:nie no będzie zabawnie...wiedzieliście, że harry toczył z Esterą...
E:louis proszę nie zaczynaj tematu...
Lo:nie no muszę...wszyscy tu szczerością jadą to ja od siebie też coś dodam...harry powiedział że to JA zdradziłem go z pauliną a co on zrobił z Esterą...
N:co? *popatrzył się na Esterę*
E:nic nie było lou!
Lo:nie? a co to było jeden dzień w hotelu...
E:niby co?
Lo:no wiesz sama dobrze...
E:gadaliśmy o tym już...
N:ze mną o niczym nie gadałaś...
E:bo nie ma o czym...
N:jak to nie ma?
E:nie byliśmy nawet razem...
N:a więc jednak?
E:ale to nie to co sobie myślisz! harry pomórz!
H:niall nic miedzy nami nie było słyszysz?
N:to o czym on gada?
H:mu chodzi o to jak raz estera przyszła po coś już nie pamiętam bo im się skończyło ale ja jak zwykle wylałem coś na nią....no i nie chciałem by nie było plam i kazałem zdjąć jej bluzkę ale, że ręce też miała brudne to poprosiła bym to ja jej to ściągnął...
N:i zrobiłeś to?!
H:no tak ale...
N:wystarczająco powiedziałeś...
H:nie no bo louis wszedł właśnie jak jej tą bluzkę ściągałem no i wyszedł....nie wiedział okoliczności! zrozum!!
E:niall nie zdradziłabym cię, a tak wgl nie byliśmy nawet razem...
N:ale nie powiedziałaś mi o tym!
E:ale czy to ważne liczy się tu i teraz!
N:no nie wiem *i poszedł na górę*
E:wielkie dzięki lou! *poszła za nim*
Lo:o, o, o...wiemm...albo...
T:louis nie prosze...
Lo:czekaj dopiero się rozkręcam....na pewno wiedzieliście, że zayn jest z wiki dopiero po tym jak harry zdradził ja z tiną, hahaha zabawna historia, bo zayn tak na prawdę z wiktorią już był przed harrym ale ona go oszukiwała...
H:co?!
W:ale ja...
Z:harry stary no weź...masz paulinę...
H:cicho! zdradzałaś mnie?
W:nie, to nie tak...
Z:ej stary *podchodzi do niego*
H:spadaj!
W:sam mnie zdradziłeś, to mogło być!?
H:ale...to coś innego!
W:nie wcale że nie!
H:ale ja myślałem....jaki ja byłem głupi...
Z:stary proszę cię...no...masz super dziewczynę....
Lo:o, o ja wiem...
T:nie ty nic już nie wiesz!!
Lo:taaaakkk wiem...paulinko a pamiętasz jak tak bardzo byłaś zakochana w zaynie?
P:nie byłam!!
Lo:kłamiesz!
P:wcale, że nie!
Z:jak możesz mówić, że między nami nic nie było?!
P:Ugh!!!!!! skończcie już!!
Mar:ja już się straciłam!
Lo:tak na prawdę to tylko madzia była od poczatku wierna liamowi a on jej...
Mag:no to jest jasne ale mnie ciągle zastanawia skąd ty to lou wszystko wiesz...
Lo:no wiesz, jest się najstarszym, i ma się swoje sposoby!
Mag:taaak?
Lo:no...
Li:stary spójrz co zrobiłeś!
*louis ogląda się do okoła*
Li:zniszczyłeś związki!
Lo:nie zniszczyłem tylko wzmocniłem!
Li:tak ciekawe jak...zdradami?
Mar:STOP JUŻ PROSZE!!!
Mag:no właśnie!
Mar: Mi też jest ciężko..................hmmmm....jestem w ciąży....chłopak mnie zostawił...i co? a wy sobie związki takimi głupotami niszczycie? proszę was....jestescie niesamowici, niesamowicie do siebie pasujecie...jak możecie to wszystko niszczyć?
H:ona ma rację....skończmy to już!
Mag:no właśnie...to tylko bzdury...teraz już jest wszystko tak jak powinno być!
Li:tak skończmy już temat...
W:i włączcie muzykę, chcę potańczyć!
*włączyli to : http://www.youtube.com/watch?v=G2yP9i31JzA *
Z:zatańczymy?
W:jasne, z toba zawsze!
Li:zatańczymy kochanie?
Mag: tak *uśmiechnęła się*
J:zatańczysz ze mną?
Mar: taaak, haha
T:coś to zrobił durniu?
Lo:nic, zatańczymy?
T:no jasne!
H:kochanie...
P:tak?
H:zatańczysz?
P:moze...
H:no weź chyba nie jesteś zła?
P:ja? o co niby?
H:no fakt, to ja powinienem był być zły...
P: ):
H:żartowałem, zatańczymy?
P:okey ..
*na górze*
E:niall, weź nie bądź zły, proszę....
N:nie mam byc? jak ja nie mam być zły jak to....co się dowiedziałem to...
E:ah weź to tylko bluzka... to nic takiego!!
N:jak to?
E:no weź a co było przed ślubem pamiętasz?
N:nie nie pamiętam *pamiętał ale udawał*
E:no nie udawaj, kazałeś im ściągnąć mi ubrania i zamknęli mnie do jakieś komórki, nawet nw co to było? i co harry tez tam był!
N:ale to coś innego!
E:nie, wcale że nie...dlatego tylko mu ufałam...
N:dobra żartowałem...
E:ale z czym?
N:nie jestem wgl zły?
E:co?
N:no nie jestem, chciałem tylko harremu dac nauczkę...
E:ale czemu?
N:no tak, żeby ni myślał, że cb zdobył tak łatwo...
E:awww....*całus* chodź idziemy tańczyć, chyba się uspokoiło, leci moja ulubiona piosenka...
N:jasne idziemy!!
*rano*
T: wstawaj dziwaku!!
Lo:co?!
T:wiesz jak ci wczoraj biło!
Lo:co? wcale, ze nie...
T:na pewno?
Lo:a to niby co się stało?
T:byłeś tak pijany, że gadałeś o wszystkich zdradach...i wiesz jaką kłótnię tu zrobiłeś?
Lo:na prawdę? nie pamiętam nic! aż tak się nachlałem? o boze!!! przepraszam...
T:to nie mnie przepraszaj...to ich..
Lo:okey zrobię to...*pocałował ją w czoło*

_____________________________________________________
podoba się? haha :D miłego czytania!! :)




poniedziałek, 28 stycznia 2013

Imagin cz.25

XXV
Prolog II
*rano*
M;gdzieś ty była wczoraj?
E:co?
P:no gdzie ty byłaś?
E:jak to gdzie? przejść się...
W:no ale tak długo? 
E:ymm...no, bo poten gadałam z Harrym i Niallem..
P:co?!
W:co?
T:taa jasne...
E:wiedziałam, że mi nie uwierzycie..
W:ah...my cię już znamy, w konia nas robisz i tyle..
E:no spoko nie musicie mi wierzyć...
M:dobra ubierajcie się i idziemy na miasto...
*wieczorem*
E:okey to ja idę...
M:gdzie niby idziesz?
E:przejść się..
P:ta jasne...
E:no co?
W:gadaj gdzie idziesz?
E:ale jak powiem to i tak mi nie uwierzycie więc....ja wychodzę...*wyszła*
T:ej będziemy ją śledzić co?
W:tinaaa...
M:ej, ej to nie jest głupi pomysł...
T:nie?
M:no nie, chodź cie idziemy...
P:no ale ja już jestem w piżmie..
W:to idziesz w piżamie, przebierasz się albo zostajesz...
P:dobra idę...
*śledziły ją tak długo aż zauważyły, że wchodzi do jakiegoś apartamentu*
W:gdzie ona włazi?
M:nw? ale nie sądzicie, że mogła mówić prawdę co do nich...
T:ej dobra może wracamy co?
P:nie no ej...jak tam jest 1D to ja tam wbijam...
W:no ale co chcesz zrobić?
P:mam pomysł!
*10 min później*
M:ty na prawdę myślisz że to się uda...?
P:mam taką nadzieję...okey na pozycje...ja i madzia idziemy za sprzątaczki, wiki i tina pilnują drzwi...
T:okey....
P:super tina że się zgadzasz...
*puk puk*
M:obsługa hotelowa!
*otwiera Louis z Harrym*
P;jezus maria...
Lo:nie, Louis i Harry *zaśmiali się*
M;tak czy inaczej *szturchnęła koleżankę* przyszliśmy posprzątać.
paulina dała sygnał, że to naprawdę 1D i że wchodzą do środka..
Lo;oh...to się sprzyda...to tak kuchnia jest bełna opakowań z pizzy, łazienka no cóż powiedzieć...a salon, jak to salon...
E:Paulina? Magda?
H:ty je znasz?
E:no jasne! to właśnie te koleżanki co ze mną przyjechały..
P,M:czeeeść!
E:co wy tu robicie?
P:no co musiałyśmy się dowiedzieć czy nas kłamiesz....
E:i co miałyście rację?
P:tak....
E:no chyba właśnie nie...bo mówiłam o Niallu i Harrym..
M:no a nie mówiłaś o reszcie...
E:nie mówiłam bo także ich dopiero teraz poznałam, wczoraj byli na kręglach...
*puk puk*
M:o oł...
E:co jest?
M:zobaczysz...
W:dzień dobry...
Li:dobry...
W:sprawdzam kanalizację...mogę wejść?
Li:proszę...
*estera klapnęła sobie ręką w czoło*
N:estera co jest?
E:ah...nie ważne...MAM STUKNIĘTE KUMPELE!
*puk puk*
Z:to może teraz ja otworzę...
T:dzień dobry, ja w sprawie...ymmm...ymmm...
M;jezus!
T:tak ja w sprawie chreścijaństwa, mogę wejść?
Z:sorry jestem muzułmaninem...
T;ymmm....ymmmm...a reszta?
E:hahaha, co wy żeście kazali jej gadać?
W:nic ona sama tu weszła, miała pilnować naszego pokoju...
Z:reszta to katolicy...
T:a to wejdę...dziękuję...
Z:tak, jasne...proszę...może kawy?
T:ah...wolę cole, dziękuję...
Z:?
H:co tu się dzieje?
E:dobra uwaga, CISZA! poznajcie moje przedziwne i zwariowane kumpele...wiktoria, magda, paulina i tina...
1D:czeeeść...
N:ej to w końcu kto tu posprząta?
M:ymmm...nikt!
T:dobra to my może już pójdziemy co?
W:tina zamknij się! 
M:nie no my na prawdę już pójdziemy...
Li:a zobaczymy się jeszcze?
M:ymmm...może...
Li:mam taką nadzieję...*puścił oczko*
*wyszli*
E:przepraszam was za nie...
Lo:ah...szalone kobiety, haha
E:tak, nie wiedziałam, że będą takie cyrki odprawiać...
H:no ale chociaż się pośmialiśmy, wiedzieliśmy, że to twoje przyjaciółki...
E:jak to?
N:no co myślisz, że my cb i ich nie widzieliśmy ani razu tutaj?
H:no właśnie mieszkacie niedaleko obok...
E:aha, czyli podglądacze..
H:żadne podglądacze!
Lo:wypraszam to sobie!
E:jak nie podglądacze to kto? *nie odpowiedzieli*

Podsumowanie:
*tego dnia mieli bitwę na poduszki gdzie Harry zakochał się w Esterze, lecz gdy wychodziła z apartamentu, Niall poprosił o jej numer i zaprosił ją na randkę, a po niecałym tygodniu byli już razem...w następnych rozdziałach są urodziny Nialla i wyjazd na wyspę, gdzie Niall oświadcza się Esterze i bierze z nia ślub, okazuje się, że jest w ciąży i ma słodką córeczkę o imieniu Alice... 
*Liam spotkał Madzię jeszcze raz w bibliotece, gdzię się zakochali w sobie...spotykali się codziennie, grali razem na pianinie i wymyślali piosenki, aż w końcu po 3 tygodniach byli już razem...jeszcze się jej nie oświadczył ale planowali już mieć dziecko xD
*Co do Harrego to zaczął spotykać się z Wiki ale (jak dowiadujemy się w II rozdziale) zostawia ją do Tiny, która później zdradza Harrego z Joshem, a jego znów z Louisem, z którym już zostaje...
*w tym momencie Wiki jest z Zaynem, u którego szukała pocieszenia i go znalazła, do tego dnia sypia i budzi się przy jego boku, a Paulina została z Harrym po jednej pijanej nocce, gdzie wyznała mu miłość...
*w rozdziale XXIV pojawia sie nowa postać i jest nią Maria...jest to koleżanka dziewczyn ze szkoły gimnazjalnej, gdzie odnajduje je w Londynie, opowiada o jej końcowym związku i poznaje Josha na imprezie...

__________________________________________

wiem, że dziwny...ale chciałam to tak troszeczkę urozmaicić oraz przypomnieć byłe rozdziały...
mam nadzieję, że się podoba a jeżeli nie to proszę napisać to w komentarzu...dziękuję xx


 

piątek, 25 stycznia 2013

Imagin cz.24

XXIV
Prolog I
*pare lat wstecz*
P:jutro kończymy szkołę!!
W:tak, już nie umiem się doczekać...
E:ja tak samo, co zakładacie na komersie?
W:musimy się dzisiaj spotkać i pokażemy swoje sukienki co?
P:no jasne...
Maria:siema..
W:hejka..
M:widziałyście tinę?
E:a wiesz, że nie...
P:a ja ją chyba widziałam?
M:gdzie?
P:no chyba przed ubikacją...
M:okey dzięki...
*przed ubikacją*
T:dawaj tą dychę albo ci przyłożę *trzymała za ubrania małego chłopca i przyciskała go do ściany*
CH:ale ja nie mam!
T:jak to nie masz? porzecież kupowałeś teraz chipzy, dawaj!!!
CH:ale, ale już nie mam...
T:to dawaj te chipzy....NO JUŻ!!!
M:TINA!
T:co?!
M:weź go nie dręcz!
*puściła go i wystraszyła tupnięciem nogi, zwiał*
M:co ty znowu wyprawiasz?
T:wkurzają mnie tacy, no tacy...
M:okey, ale spoko, jtr kończymy szkołę i już nie będziesz musiała widywać niektóre osoby *w tym momencie popatrzyła na najwredniejszą dziewczynę w szkole, myślała, że jest królową, mogła mieć każdego chłopaka w szkole ale w sobie nie miała ani jednej garstki uczucia*
T:tak to prawda....
madzia:siemka...
Maria:hejka...
W,P,E :czeeeeść!
T,M,M:heeej...
wszystkie: szósteczki, szósteczki, szósteczki! NIEROZŁĄCZNE! For Ever And Ever!
E:jak ja nie mogę się doczekać końca szkoły...
P:....i komersu....
W:a co najważniejsze....
wszystkie: ....WYJAZDU Z TEJ DZIURY!!!
Maria: no więc...
T:co znowu?
M:ah....nie ważne, może dzisiaj się spotkamy i pogadamy co?
P:no miałyśmy już takie plany...przynieście swoje sukienki...
E:to moe u mnie co?
W:jasne....
E:a twoja mama pozwoli ci przyjść dzisiaj...bo może zostaniecie zaraz u mnie na noc... :D
W:paulina rąbnij ja..
E:nie próbuj!!
P:ja nie krzywdze, jasne wiki? *wszystkie w śmiech*
*wieczorem*
E:okey, to gadaj....o co ci chodziło z tym 'no więc'...?
M:no więc....
E:gadaj!
M:okey! no bo mam chłopaka i tak myślałam, że chyba go tu nie zostawię....
P:że co? bije ci to tylko wyjazd na pare miesięcy...przecież z nim nie zrywasz...
M:no tak...ale ja go za bardzo kocham, niestety nie jadę z wami, gadałam już z nim na ten temat, po prostu boję się, że mnie zostawi...
madzia:to co z twoim biletem?
T:walić bilet to my w 4 pojedziemy? już nie bedzie szósteczek ani nawet piśteczek...
M:dlatego postanowiłam ten bilet dać madzi
madzia: co? nie ja nigdzie nie jadę...mówiłam wam, muszę zostać tu, w polsce...
*w samolocie*
M:nie wierzę że dałam wam się namówić!
E:bedziesz jeszcze nam wdzieczna...
T;ej kiedy podają nam jedzenie...
W:cicho! 
T:no co jestem głodna...
P:boże...przepraszam *zwraca się do stewardessy* kidy bedzie podawane jedzenie?
S:tak za pare minut..
T:oh to dobrze!!! Umieram z głodu!
P:dziękuję!
W:zachowuj się! 
T:nie pouczaj mnie!
M:ej bo was ze samolotu wywalę!!
E:czaicie to, za pare godzin jesteśmy w Londynie!! A co to oznacza?!
M:zakupy!?
E:NIE........SZUKAMY 1D!!!
W:Taaaakkkk....
T:cicho!!!
W:ah siedz cicho!
wszystkie w śmiech
*na miejscu*
M:to co szukamy hotelu, gdzie on może być?
E:ymm...może użyjemy mojej nawigacji?
T:wziełaś ze sobą nawigacje...
E:a co? Tina masz z tym jakiś problem!?
T:ymm...nie tak, tak się tylko pytam....ale może najpierw pójdziemy coś zjeść?
W:kurde, dopiero co jadłaś! jesteś gorsza niż...niż....niż Niall!
E:coś ty powiedziała? Paulina słyszałaś?
P:jak śmiałaś wyzwać to imię?
W:haha...
E:ciebie jest do śmiechu....a tak wgl to skąd ty wiesz ile on je...?
W:przeczytałam...haha
P:taaaaaa jasneee....
M:dobra ej słuchajcie, idziemy do hotelu, dzieki estery nawigacji...
E:no tina dzięki MOJEJ nawigacji....
M:....i idziemy później coś zjeść do mc'a
*w hotelu*
M:ymmm....dzień dobry....rezerwacja na K........
R:oh tak....pokój pięcio osobowy...
M:tak
R:nr.269
M:dziękuję...
R:miłego pobytu...
P:okey madzia już wraca...
M:ej obczaicie to, mamy nr.269
wszystkie:haha, to jakieś przeznaczenie! FUKS STAWIASZ MI KOLĘ, FUKS STA{...}
*w pokoju*
E:ja śpię tu...
P:a ja obok ciebie i wiki...
M:a ja obok ery i Pauliny...
T:a ja obok wiki i madzi.......dobra rozłożone idziemy jeść?
W:dobra chodźcie....bo jeszcze z głodu nam zemdleje...
T:ej no....
*w McDonaldzie*
E:tina idziesz zamawiać? to ja chcę BigMc'a z frytkami i cola
M:a mi weś....może chickenburgera i frytki i cola...
P:mi to samo co estera...
W:a mi...może kurczaczki...
T:ej no....sami se idźcie...
E:no weź tak bardzo chciałaś jeść, idź!
T:hmmm....ja zawsze chodzę...
M:no no właśnie to ty już masz wprawę...
E:tina nie bądź taka, idź!
T:to co to jeszcze raz....
(mówią od początku wszystko)
T:no i znowu ja...
P:potem się rozliczymy...
*dzwoni tel*
E:to Maria...
M:odbierz...
E:halo?
maria:no hejka....jak tam?
W:tu jest wspaniale...ŻAŁUJ!
maria:no na pewno, już żałuję...gdzie teraz jesteście, w hotelu?
P:nie, w mc'u
maria:a tina gdzie?
E:znów nam szła zamówić...
maria:poszła?
E:po dłuuuugim przekonywaniu tak...
maria:ah...ona jest the best...
T:dobra macie wszystko....nie wiem jak to się na polskie przelicza więc madzia ty to zrób...
maria;cześć tina!
T:maria? cześć!
maria:jak tam? co sobie zamówiłaś?
T:ah, fajnie...ciastko, shake'a, no i hamburgera z frytkami...
maria:aż tak głodna jesteś?
E:wiesz co, to chyba ta strefa czasowa, o godzinę ją do tyłu cofa je i je bez końca...
wszystkie w śmiech...
maria:okey....zadzwonie znów innym razem...trzymajcie się...papa
wszystkie:papa...
*pół godziny później*
E:tina wyrzucisz to?
T:ja już zamawiałam....
E:no wiem...ale ty zawsze wyrzucasz to.....tak fajnie....
T:dobra...
E:a ten paragon też wyrzucisz?
T:no....a co zbierasz je?
E:a masz z tym jakiś problem?
T:ymmm....nie, chyba nie... *skrępowana*
*wszystkie w śmiech*
E:i dobrze...haha
*w hotelu*
W:dobra musimy iść spać jak, wiecie jakie mamy plany na jtr...
M;a tak wgl to ja też zmęczona jestem...
E:a ja nie...dobra idzcie spać a ja idę się przewietrzyć...
P:mam iść z tobą?
E:nie....nie musisz...idź spać, nw kiedy wrócę więc się nie martwcie...dobranoc...*wyszła*
W:boicie się trochę o nią?
T:o erę? Nieee...
M:tina no weź...
T:no co?
P:no ja się trochę boję...
M:a może nic jej nie będzie, szła się tylko przewietrzyć...
W:masz rację....dobra dobranoc...coś czuję, że jtr bedzie wspaniały dzień...
*w tym samym czasie Estera*
szła korytarzem...w prawo, w lewo...
E:kurde, chyba się zgubiłam....co za dureń zrobił ten hotel....gdzie moja nawigacja? o lol gdyby taka była dla każdego hotelu......ymmm.... przepraszam *zwraca się do służącego*
S:ymm...tak?
oniemiała bo był niesamowicie przystojny ale czapka zakrywała my kawałek twarzy...
E:gdzie tu jest wyjście?
S:a co wychodzi pani?
E:tak, muszę się przewietrzyć...
S:aha, to tym korytarzem w prawo, później bedzie już recepcja a tam w lewo drzwi...
E:dziękuję bardzo...
S:nie ma sprawy...
estera szła tym korytarzem gdzie służący za nią woła...
E:tak?
S:zapomniałem się zapytać jak ma pani na imię?
E:oh....Estera.
S:a ja mam na imię *ściąga czapkę* Harry...
E:miło mi...
H:mi również...a tak wgl to lubisz 1D?
E:ymmm...a co mam odpowiedziec?
H:no nie wiem....nie krzyczysz i wgl....jesteś ich wgl fanką czy wgl mnie nie kojarzysz?
E:wgl....to cię kojarzę, wgl to jestem ich fanką....i wgl ja ich KOCHAM!
H:to co ty mnie nie poznałaś....
E:nie wgl....hahaha...nie no jasne że cię poznałam, jak mogłabym nie poznac....ale i tak wiem, ze śnię więc nie krzyczę...
H:ty nie śpisz...
E:nie wgl...
H:*w smiech*
E:z czego się smiejesz?
H:zabawna jesteś...
E:o mój boże harry powiedział, że jestem zabawna.....o mój boże gadam z harrym stylesem, o mój boże....muszę iśc na zewnątrz...
H:czemu?
E:bo mi bardzo duszno....*zemdlała*
*godz później*
E:boże gdzie ja jestem, co się stało?
N:zemdlałaś...
E:nie no znowu....kocham te sny ale już się ich boję....
H:ty nie śnisz....zrozum...
E:co?
H:na holu, ty na seri gadałaś ze mną a później zemdlałaś....czemu? czy to ja?
E:nie....nie to nie ty...źle się poczułam i szukałam wyjścia na zewnątrz ale było już za późno...
N:tak apro po to ja...
E:tak wiem kim jesteś...Niall horan...
N:ty harry ona zgadła, skąd wiedziałaś?
E:nie róbcie sobie ze mnie jaj, albo ja śnie i zaraz się obudze a tu się okarze, że to jest dzień komersu albo się zaraz zabiję...
H:albo, to jest prawda i teraz z nami rozmawiasz...
E:no ale jak to możliwe?
N;no ale co?
E:no gadanie z wami...i wgl...to nie jest realne...
H:posłuchaj, zaczepiłaś mnie na holu, myślałaś że jestem służącym, zapytałaś o wyjście i ci je podałem, później cię zaczepiłem  spytałem się o twoje imię, nawet sam ci moje powiedziałem, choć chowałem się w tym stroju przed fankami...nagle zemdlałaś prze de mną, to co miałem cie tam zostawić?
E:ale co wy tu robicie?
N:no a co niby mamy robić? odpoczywamy...
E:na ale tylko wy dwoje?
N:nie....jeszcze reszta też jest ale poszli na kregle...
E:o tej porze?
H:wiesz dopiero jest 20:30
E:no tak ale u nas to już w pół do 22...
N:co?
E:aha....no jestem tu z koleżankami, no i one tak praktycznie już śpią a tak wgl to jesteśmy z Polski i spełniamy nasze marzenia tu w Londynie....jednym właśnie było spotkanie was ale...
H;ale ty już to zrobiłaś?
E:właśnie....to był nasz plan odszukania was jtr....hahah
H;to moze zapoznasz nas z nimi....
E:okey....w pewnym czasie...
H:jak to w pewnym czasie?
E:no....zobaczymy czy mi uwierzą...no to o was....a jak nie to poczekamy pare dni a my wieczorem się bedziemy widywac...
N:okey...
 
__________________________________________________________________________
to była taka pierwsza część prologu, czyli wstępnego opowiadania, jak to się wszystko zaczęło....myślę, że będzie ich góra 3....myślę, że to wam otworzy na wszystko oczy. 
Miłego czytania...xxx



czwartek, 24 stycznia 2013

Imagin cz.23

XXIII
*godz później*
do domu wchodzi Harry
E:boze!!! co ci się stało?
H:nie nic...
E:Nic? masz podbite oko i to jest nic? czy to niall?
Harry sie nieodezwał po czym do domu wszedł niall
E:coś ty mu zrobił!?
N:nic mu nie zrobiłem!!
E:jak to nic? przecież ma całe oko sine!
N:ale...
H:ale to nie było tak...
E:nie? a jak?
P:boże harry co ci jest!?
H:słuchajcie to nie tak...to nie był niall, tak owszem przyszedł mi wlać, tak naprawdę nw za co?
N:NIE WIESZ? TO ZARAZ CI POWIEM! *chciał się rzucić na niego ale estera go opanowała*
E:skończ bo się wkurzę!!
H:to za co? co ja ci zrobiłem?
N:zaraz ci powiem jak chcesz!!
H:no słucham, słucham!?
P:CISZA!!! harry gadaj co się stało?
H:no jak już mówiłem niall przyszedł mi wlać ale jak się odwinął to ja mu odsunąłem twarz i walnąłem w słup?
P:to gdzieś ty był?
razem: H:w parku, N:w metro!
E,P: ?
H:to znaczy: razem:H:w metro, N:w parku
E:hmmm....coś mi tu smierdzi?
N:też to czuję, robisz pieczeń? mniammm...*cauje esterę w czoło*
E:co? nie! to znaczy tak ale nie w sensie, ahhhh paulina pomórz!
P:jej chodzi o to, że faktycznie pieczeń jej się przypala....no leć *krzyczy do niej*
E:aha, ty no faktycznie!! *pobiegła do kuchni*
P:dobra teraz serio o co chodzi?
N:dobra to ja walnąłem go ale zasłużył...
H:czym?!
N:wiem, że dalej kochasz esterę... *paulina ze wzrokiem morderczym ale smutnym popatrzyła na harrego*
H:nie to ....to nie jest prawda...
N:jak to nie?
H:przecież ja kocham paulinę...całym swoim sercem!!! tak to prawda kochałem ją bardzo ale co mogłem poradzić, ze wybrała ciebie...próbowałem ją odzyskać ale ty mi ja zabrałeś...
N:nie zabrałem, to był jej wybór ale zrozum ja ją też kochałem...a po drugie, sam skakałeś z kwiatka na kwiatek.
P:to wy może pogadajcie sobie a ja pójdę do estery co?
H:okey kochanie *pocałował ją w czoło* jak to z kwiatka na kwiatek?
N;posłuchaj przykro mi za to, że 'odebrałem' ci ją ale to jest nazywane przeznaczeniem, nie możesz obwiniać mnie za to że to my jesteśmy razem a nie ty z nią...a jeżeli chodzi o to to z kim byłeś najpierw....toczyłeś do estery ale jak została ze mną to wolałeś wiktorie....a potem ją skrzywdziłeś zdradzając ją z tina...gdy tina zdradziła ciebie z joshem to wtedy poczułeś co to znaczy zdrada...
H:ja wiem...wiem jaki, jaki BYŁEM ale już taki nie jestem uwierz...ale proszę cię i tak już cierpiałem jak dowiedziałem się o tym że estera jest w ciąży, bo ciągle miałem nadzieję, że...że może kiedyś....ja wiem ja wiem byłem głupi, oświadczyłeś jej się i w ogóle, no ale cóż....też jestem szczęśliwy z Pauliną i nic i nikt mi tego nie zmieni...
N:aha....no i przykro mi z powodu tego siniaka...
H:nie ma sprawy, czułeś do mnie urazę, sam byłbym zazdrosny *zaśmiali się* ale nie wiedziałem, że jesteś do tego zdolny oraz że masz taką parę w pięści...
N:haha, dzięki...
E:harry chodź do góry opatrzę ci to oko...
*harry wszedł na górę*
P:co? jak rozmowa?
N:myślę że okey...a tak w ogóle, czemu szykujecie takie dania i wgl?
P:to ona ci nic nie powiedziała?
N:ale co? i kiedy?
P:no faktycznie! chcemy dzisiaj taką małą imprezkę zrobić...
N:imprezkę? nic nie wiedziałem! kto będzie?
P:no do nas dołączą jeszcze, wiki, zayn, liam, madzia, louis, tina no i josh ...
N:super, dawno josha nie widziałem....
*na górze*
H;gdzie jesteś?
E:tu....mam apteczkę, chodź!
harry usiadł a estera zaczęła przemywać mu to oko i wgl.
H:jesteś zła?
E:na kogo?
H:au...
E:przepraszam...ale musisz wytrzymać...
H:no na mnie?
E:a niby czemu miałabym?
H:no wiesz....za to wszystko...
E:czyli? nie ruszaj mi się!
H:sorry, no wiesz...
E:harry konkrety!
H:no....
E:czekaj idę po pudrowniczkę
H:po co?
po chwili
E:po to.
H:bedziesz mnie pudrować? NIE!
E:no chyba na imprezie nie będziesz latał z fioletowym okiem i chwalił się, że niall ci przyrąbał...
H:to ty to wiesz?
E:nie jestem idiotką...słyszałam rozmowe...
H:ty to wszystko słyszałaś?
E:dobra gotowe, idziemy zaraz wszyscy będa a ja się jeszcze muszę przebrać...
H;ale posłuchaj....myślałem...
E:harry to ty posłuchaj....ja wiem co ty myślałeś, myślałeś że będziemy razem i wgl ale my jesteśmy b.dobrymi rzyjaciółmi i to jest jeszcze ważniejsze dla mnie! nie przejmuj się, że nam nie wyszło ale masz wspaniałą dziewczynę, która na 100% jest o de mnie mądrzejsza, zabawniejsza i milsza....
H:ja wiem...
E:i mi to wystarczy....zmykaj!
H:gdzie?
E:Na dół!
H:a czemu?
E:BO CHCĘ SIĘ PRZEBRAĆ!
H:aha....
E:nooo....
H:to ja....pójdę już...
E:czekam na to...
H:okey, narazie...
E:idź! *rzuciła w niego poduszkę*
H:haha, stare czasy...
E:tak....trzeba powtórzyć :P
H:no ależ oczywiście...
E:idź proszę!!!
H:okey idę...
E:no wreszcie...
H:ej ale....
E:CO ZNOWU?
H:kocham cię...
E:co?
H:jak siostrę oczywiście....
E:mam cię wyrzucić...
H:a ty mnie kochasz? *podeszła i zaczęła zamykać drzwi za którymi stał* pójdę jak mi odpowiesz...
E:tak...i do widzenia...
*pół godz później, goście już są*
M:witam was w starym domu...
N:dzięki...
M:kiedy wracacie?
N:za tydzień...
M:o to fajnie...nie tęsknisz za Alice?
zaczęła lecieć ta piosenka : http://www.youtube.com/watch?v=HNmLuV8XjJs&list=ALYL4kY05133pflcdNWdKgLkFIEQ67p9Lk
N:tęsknię ale też tęskniłem za, no wiesz...*obrócił się do estery która w kącie śmiała się z joshem*
M:hah, wierzę...
N:a co tam między tobą a liamem?
M:a co ma być? *zaśmiała się*
*dzwonek do drzwi*
N:ja otworzę!! *podchodzi do drzwi i otwiera* tak?
Maria: ymmm.....mieszka tu może estera?
N:tak...już ją wołam..........ESTERA!!
E:idę....
M:hej...
E:maria?
M:no cześć....
E:jezu co ty tu robisz?
M:nawet nie wiesz co się stało...
E:wchodź do środka....
M:cześć wszystkim...
W,M,P,T: MARIA? to jest maria!!
M:czeeeeeeść wam!
E:to może chodź do sypialni tam będzie spokojniej....
W:my też idziemy...możemy prawda?
M:jasne...
P:słuchajcie my za chwilę wrócimy...
H:okey...
*na górze*
T:jak nas znalazłaś?
Maria: no więc to nie było trudne...wysyłałyście mi pocztówki...ale ja muszę wam coś opowiedzieć i nie wiem co zrobić....
W:gadaj!
M:no więc tak...znaliście mojego chłopaka, prawda?
P:ten brunet, czekaj jak mu było na imie....no nw ale kojarzę...
M:no to on, to może inaczej....jestem w ciąży!
W,T,P,E,M: CO?!
M;no...niestety...ale najgorsze jest to, że mnie zostawił po tym wszystkim samą....a mama i tata jak się dowiedzieli to mnie z domu wywalili...i nie wiem co mam robić pomórzcie pliss...
Madzia:no jasne, że ci pomożemy....
*na dole*
H:co to za dziewczyna?
N:nw, jakaś maria...
Lo:nie....żartujesz?
N:nie żartuję, nie słyszałeś?
Lo:jezu, nie kumasz?
N:aaa...że tak, okey :P
Lo;To ja już myślałem, że liam nie jest kumaty....
Li:co, ja? to nie prawda!!
J:to niestety prawda liam....
Li:i ty też Josh?
J:no....haha, nie no na poważnie....kim ona jest?
N:to chyba będzie kolezanka od nich ze szkoły jeszcze w Polsce...
J:śliczna co nie?
wszyscy: uuuuuuuuuu....
J:no co prawda...
Z:to pogadaj z nią...
J:odbiło ci ja ją nawet nie znam...
Z:to ją poznasz...idę jej o tb powiedzieś...
J:nie! zgupiałeś!?
H:no idź nie gryzie...
J;ja tam nigdzie teraz nie idę...
Lo:ja mam plan...wejdziesz i powiesz.....(szepty)
*za 5 min*
do pokoju bez pukania wbiega josh
J:boże szybko!!
T:co się stało?
J:ymmm...*zapatrzył się na marię*
P:no więc? gadaj!
J:ymm....Niall sobie ręgę podtnął....
E:co? i tak długo odwlekałeś?
J:ymmm.....
E:jezu puść mnie!! *popchnęła go biegnąc na dół a za nią reszta*
J:zaczekaj *złapał marię za nadgarstek*
M:tak?
J:jak masz na imię?
M:ja? maria.
J:a ja josh, miło mi...
M:mi również...
J:nie martw się, niall tak na prawdę nie krwawi, tylko chciałem z tobą pogadac...
M:ze mną? a o czym?
J:ymmm....o tobie.
M:o mnie? to bedzie nudne, bo o mnie nie ma co opowiadać...
*w tym momencie na dole*
E:niall! gdzie jesteś?
N:tu!!! aaaaa.....to tak boli!!
E:jezu ty masakrycznie krwawisz!! apteczka szybko!!
N:czy ja widzę światło?
E:co jakie światło? BOŻE GDZIE ONI SĄ!!
N:dziadek? czy to ty?
E:niall nie nie idź w stronę światła...
Lo:będzie super filmik na video diary jak nie wiem!!!
E:co? ty to nagrywasz? on tu cierpi a ty to nagrywasz? MOMENT!
niall łapie esterę i ją zaczyna obsmarowywać keczupem!!
E:zabiję, ZABIJĘ WAS WSZYSTKICH!!!!
N:bałaś się o mnie?
E:nie, wgl się nie bałam wiesz! oczywiście że się bałam durniu!!!
lo:ale byłaś wystraszona, hahaha :D najlepsze video diary ever!
E:tylko spróbuj to cię zabije!!!
*z góry schodzi maria z joshem*
P:widzę że się polubili
E:a więc...
H:tak to był żart bo mu się spodobała....
E:nie szło normalnie a nie nas w konia robić!!?
N:ale i tak cię kocham *i całus*

__________________________________________________
mam nadzieję, że się podoba....mamy nową bochaterkę, jest nią Maria...kto wie co się dalej potoczy....zaczęcam do czytania i komentowania...xxx





wtorek, 22 stycznia 2013

Imagin cz.22

XXII
*w kinie*
Lo:ej no super jest ten film co nie?
T:no pewnie....wogóle się nie boję....bo przeciej jestem odważna...AAAAAAA!!!!

















Lo:ciii....wiem, ze jesteś odważna...
T:dobra nie jestem
Lo:wiem to
T:że co?
Ludzie:Ciiiii....
Lo,T:ciii wy też!
Lo:to boisz się czy nie?
T:no jasne, że się boję....chciałam iść na komedię...*w tym momencie louis obejmuje tine*
*póxniej*
Lo:chodź...ciągnie ją za rękę....
T:gdzie idziemy?
Lo:zobaczysz...
*zabrał ją nad jezioro, gdzie rozłożył koc*

T:ohh....jak tu ślicznie...
Lo:wiesz....nie jest tu tak ślicznie bo....ty tu jesteś....
T:*mina like WTF?*
Lo:ymmm....to znaczy, no wiesz, miałem na myśli, ahhhhh....nigdy nie byłem w tym dobry! miałem na myśli, że tu...*tina przerwała mu pocałunkiem*
T:wiem co chciałeś powiedzieć...
*on usiadł a ona położyła mu głowę na brzuchu i wpatrywali się w niebo*
Lo:wierz co?
T:hmmm....?
Lo:kocham cię...
T:ja ciebie też skarbie...
*buzi buzi*
*3 godź wcześniej*
Li:kochanie...kochanie....*budzi madzię*
M:ymm....co?
Li: przygotowałem ci śniadanie...
M:do łóżka? oj aleś ty kochany, dziękuję...*podaje jej tackę z śniadaniem, na niej były kwiaty i liścik który miała przeczytać jak zje śniadanie, pocałował ją i wyszedł*
gdy zjadła to przeczytała:
Spotkajmy się na rogu, 
gdzie uwielbiamy jeść w naszej restauracji.
Ubierz się zwyczajnie...czekam.
Jeśli mnie kochasz to to zrobisz.
Kocham Cię - Liam :) xx
Li:co ten znów wymyślił?
ubrała się, jak powiedział zwyczajnie i wyszła. Przyszła na róg ale tam go nie było, wyszedł facet z restauracji i dał jej kolejny list. Otworzyła go:
Jeżeli to czytasz to wiem, że mnie kochaszi na pewno w tym momencie na cb patrzę *w tym momencie zaczęła się obracać ale go nie widziała*
Jak znam życie to będziesz się obracała by mnie zauważyć *zaśmiała się*
ale mnie nie będziesz widzieć więc idz do starej biblioteki, gdzie się poznaliśmy, czytając naszą ulubioną książkę.
Kocham Cię -Liam :)
Tak też zrobiła, poszła w to miejce i do tego sektora, gdzie zawsze z liamem przebywali jak mieli czas. Podszedł do niej właściciel księgarni, Paul.
P:witaj
M:o dzień dobry, nie widział pan może...
P:Liama? tak był tu i kazał mi to dać tobie...
M:książkę?
P:ale niezwykłą książkę...
M:dziękuję, na pewno poczytam...
Wyszła, a na okładce było napisane przeczytaj pierwszą stronę. Otworzyła:
Nie przestrasz się ale....CIĘ KOCHAM! - Liam :)
w tym momencie Liam złapał Madzię od tyłu i mocno pocałował w szyję, w rękach miał kwiaty.
M:co to były za podchody?
Lo:a co nie podobało ci się?
M; no tak ale to chłopak powinień biegać za dziewczyną a nie dziewczyna za chłopakiem...*powiedziała z żartem ale liam wziął to na poważnie* żartowałam *i go pocałowała*.
*w tym samym czasie*
N:Estera?
E:no?
N:moja mama dzwoniła i powiedziała, że chciała by się widzieć z wnuczką i chce nas na pare dni obciążyć, żebyśmy sobie zostali sami...i spędzili miło chwile...
E:chce? no jeżeli tak to okey?
N;mówiła mi że właśnie dzisiaj jedzie do Londynu z tatą i bratem i myślałem, ze mogłaby przyjechać do naszego nowego domu a my byśmy powspominali nasze czasy w starym co?
E:dobry pomysł...
*2 godziny później przyjechała rodzina Nialla z którą Estera bardzo dobrze się dogadywała, pożegnali się i zostawili im Alice, a oni pojechali do starego mieszkania(to nie było zbytnio daleko od nowego)*
*na miejcu*
N:w końcu...
E:no...*wysiedli* jak mi brakowało tego miejsca *popatrzyła na dom*
(w tym domu mieszkali wszyscy ale Tina wyprowadziła sie do Louisa, a Madzia do Liama. Po tym jak Niall sie ożenił z Esterą, Harry, Paulina, Zayn i Wiktoria mieszkali w jednej części ale po tym jak się Niall z Esterą wyprowaszili jedna z par poszła do drugiej połówki)
*niall wział Esterę na ręce i wniósł do domu*
N:nadal się mieścimy w drzwiach *zażartował i ją pocałował*
P:czeeeeeeść a co wy tu robicie?
H:siema!!
E:cześć, ah zrobiliśmy sobie wolne, haha
H:wolne? jak to?
N:wiesz mama przyjechała poopiekować się mała więc...
H:twoja mama? nie widziałem ją....muszę się iść przywitać! *paulina go szturchnęła* to jak się czujesz? *zapytał Esterę*
E:dobrze...a wy?
H:no wiesz....a my...
P:a my wychodzimy...
H:tak
P:więc macie hatę wolną, tylko mi tu tak nie buszować, bo jeszcze wiki tu wparuje, haha *i wszyscy zaczęli się śmiać* będziemy wieczorem...
N:okey *niall mrugnął do pauliny*
*wyszli*
N:słyszałaś? mamy całą chatę dla siebie!!
E:taaak słyszałam....
N:to znajdź jakiś film a ja przygotuję coś do jedzenia...
E:*mina like WTF? ale to jest Niall tego nie ogarniesz*
a więc znalazła jakiś horror (uwielbiają patrzeć na horror bo zawsze się z tych ludzi śmieją, zawsze wszyscy są przestraszeni ale nie oni, lecz inni mówią im że niby na ścianę patrzą ale to nie prawda, obracają horror w komedię)
tak tez było tylko Niallowi horror sie nudził i wolał coś innego robić...zaczęło się od pocałunków na szyi Estery, zaczął muskać jej usta powoli i coraz szybciej a ona bawiła się jego roztrzepanymi blond włosami, gdy niall powoli zaczął zciągać jej ramiączka i całować w ramiona, już prawie by....ale
Z:siema stary! harry dał mi cynk że tu jesteście!
W:siemka...oh...sorry
N:zabiję drania
E:niall....
N:no zabiję...
Z;weź wyluzuj...nie wiedziałem....
N:ah mówiłem o harrym....dobrze wiedział, że....
Z:aha!!
N:noo....
Z:to my może lepiej pójdziemy....
N:dzięki.
E:nie no, niall skończ....dawno ich nie widziałam...*podeszła się przywitać*
N:dzięki wiesz *wkurzył sie, wstał i poszedł do ich byłej sypiali*
W:to może ja pójdę z nim pogadać...
*pięć min później*
W:niall? *puka do drzwi otwierając je*
N:CO?!
W:spokojnie, czemu jesteś zły?
N:no bo...
W:bo?
N:bo chciałem ją mieć w końcu dla siebie...od kąd urodziła się Alice mamy mało czasu dla siebie i chciałem to spędzić inaczej...
W:no ale ona na pewno też ale nie chciała nas wyrzucić, w końcu znasz ja....
N:taak....ale zmieniłaś się wiesz?
W:jaaa?
N:tak.
W:ale na dobre czy na złe
N:na dobre oczywiście...
W:hah, ale wiesz jak już tak sami rozmawiamy, to nie żebym znów coś mówila ale harry chyba dalej kocha esterę.
N:żartujesz...
W:nie, wiesz to są moje przypuszczenia, tak czuję...
N:zabiję sukinsyna....*wstał, zbiegł ze schodów na dół i szedł w stronę drzwi*
E:Niall? Niall! gdzie idziesz/ słyszysz?
N:zaraz wrócę *dodał i już go nie było *
wiktoria zbiegła na dół!
Z:coś ty mu powiedziała?
W:ja? nic!!!
E:wiki proszę cię?
W:no dobra, że mi się zdaje, że harry dalej cię kocha..
E:ŻE COŚ TY MU POWIEDZIAŁA!? nie wiesz że on zawsze był zazdrosny a najbardziej jeżeli chodzi o harrego?
otworzyła drzwi i krzyczała za niallem ale on się ani razu nie obrócił aż w końcu zniknął z pola widzenia.
E:super! dzięki!
_________________________________________________________________

nw czy wam się podoba ale bardzo się staram....xx




















środa, 16 stycznia 2013

Imagin cz.21

XXI
M:okey to jak dzielimy naszą służbę?
Li:że co?
M:no przecież nie zostawimy ich z dzieckiem sami
Li:no tak ale masz racje ale jak chcesz to podzielić? parami czy całkiem osobno?
M:no myślałam parami.
Li:aa....to się zgadzam.
M:haha, dobrze więc jesteś z Zaynem.
Li:co?!
M:coś ci nie pasuje?
Li:no ale ja myślałem, że...ty....no i ja....no że chłopak i dziewczyna...*magda go całuje*
M:wiem co miałeś na myśli, dlatego cię podpuściłam.
Li:oż ty!! *kładzie się na madzie i mocno ją całuje* czekaj!
M:co?
Li:a może nie będziemy się zajmowali ich dzieckiem...
M:jak to nie musimy im pomóc!
Li:tak ale ja miałem na myśli, żebyśmy nie zajmowali się ich dzieckiem ale może naszym?
M:czy ty mi coś proponujesz?
Li:haha, tak..*buzi*
M:tak? *buzi*
Li:TAK! *no i same przyjemności, dłuuuuuuuuuugie pocałunki, no i bla bla bla i "rzygam tenczą"*
*w tym samym czasie*
H:okey musimy ustalić grafik *wyciąga kartkę i długopis*
P:jaki grafik?
H:no wiesz, ustaliliśmy wszyscy, że będziemy im pomagać przy dziecku....
P:dobra mamy czas później...*bierze od niego kartkę i długopis i wyrzuca za siebie*
H:co ty robisz? to trzeba zrobić teraz!
P:nie, nie trzeba *zaczęła bawić się jego włosami, a później całować jego usta*
H:teraz to ci się zachciało?
P:nooo....a niby kiedy ma mi się zachcieć?
H:no nw, może w nocy!
P:ah....to też! *zaczynają się pocałunki i wgl*
*w tym samy momencie*
Lo:raz, dwa, trzy, cztery. TAk zbijam ciebie!
T:ej to nie fair!
Lo:jak to nie!? przyznaj uczciwie, wygrałem!
T:och, cóż mi to za wygrana w chińczyka!
Lo:w chińczyka czy nie WYGRAŁEM!
T:nie e!
Lo:Ta ak!
T:nie!
Lo:TAK! *pocałował ją* lubię jak się kłocimy!
T:jesteś dziwny!
Lo:coś ty powiedziała?!
T:że jesteś dziwny! *zaczął ją gonić po pokoju, aż w końcu złapał ją w kuchni, gdzie posadził ją na plat stołu i zaczął mocno całować*
*oraz także w tym samym czasie*
Z:myślałaś, że cię zostawię?
W:no...
Z:ciebie nigdy w życiu bym nie zostawił! *próbuje ją pocałować*
W:ej ej ej....
Z:co? coś sie stało, co znów zrobiłem?
W:nie możesz mnie pocałować!
Z:dlaczego? *zrobił smutną minkę*
W:jadłeś dzisiaj pizze?
Z:tak! oh, sorry nie dałem ci, przepraszam, mogę zamówić!
W:no, możesz zamówić! *zayn wykręca numer na pizzerię* ale powiedz, że tym razem bez czosnku!
Z:to oto ci chodziło, że pachnę czosnkiem!?
W:noooo...
Z:wiesz, że masz śliczne golenie?
W:wiem tooo....
Z:to chodź je wypróbujemy! xD
*i także ta rodzinka*
A:aaaaa....muaaaa....
N:estera idź tam do niej, znów płacze!
E:a nie możesz teraz ty do niej iść? chodziłam przez całą noc!
N:dobrze, odpocznij sobie!
*po pięciu minutach, estera wygląda do pokoju Alice*
N:aaa...kotki dwa, szaro bure oby dwa. aaa....kotki dwa szaro bure oby dwa.
E:awww....
N:ah....ciiii....właśnie zasnęła.
E:widzę.
N:chodź *wyciąga do niej rękę, gdzie później nią ją przytula i całuje w czoło*

 ____________________________________
Przepraszam z góry, że taki krótki ale gonił mnie czas (wiki) xD
proszę piszcie w komentarzach, czy mają być jakieś zwroty akcji, nowi członkowie...

piątek, 11 stycznia 2013

Imagin cz.20

 XX
*Pół roku później*
W:No chyba się ze mnie jaja robisz! *krzyczy do Liama*
L:weź wyluzuj dziewczyno...
W:Nie gdzie to jest?
L:no nie wiem!!! *wchodzi Madzia*
M:co tu się znowu dzieje!?
W:weź się spytaj swojego 'ukochanego' chłopaka gdzie podział moją prostownicę!
M:boże wściekasz się o prostownicę?
L:no ale kochanie ja jej nie mam *zwraca się do madzi*
M:po co mu by była twoja prostownica?
W:no wiesz od samości już mu się włosy nie prostują!
M:jak chcesz to możesz wziąść sobie moją...
W:NIE! ja chcę moją!!!
M:gdzie ją dałeś? *zwróciła się do Liama*
L:no nie mam jej *magda puściła oczko* no dobra....jest w łazience... *wiktoria idzie wkurzona do łazienki*
W:ej nie mam jej tam! *wróciła do pokoju a ich już nie było*
*na dole*
M:nie wiem weź z nią pogadaj albo coś bo ja już nie wytrzymuję...*a wiktoria zaczęła podsłuchiwać*
L:no ja też...magda już próbowała pamiętasz, a to na nic!
M:to ty jesteś jej chłopakiem, pogadaj z nią...
Z:ja? to ty jesteś jej przyjaciółką *magda zrobiła jej spojrzenie* no dobra...no a Paulina? *magda dalej patrzyła się swoim spojrzeniem* Estera?
M:no nie przeginaj, jeszcze się pokłócą a ona poroni, chcesz tego?
Z:no nie...dobra pogadam.....
L:to my się lepiej zwijamy...nara stary
*wyszli*
W:wiem co chcesz mi powiedzieć....
Z:nie nie wiesz....
W:wiem...jestem smarkulą, która ciągle krzyczy i ma wszystkich w nosie...
Z:no wiesz....z jednej strony masz rację..
W:co? nie nie nie...ty powinieneś powiedzieć 'kochanie nie masz racji, jesteś wspaniała i wgl'
Z:tak bym powiedział ale...
W:ale....jakie ale?
Z:no takie że nikt z tb już nie wytrzymuje i ja powoli też....
W:że co? czyli co? chcesz ze mną zerwać?
Z:.....
*u Estery*
P:jak się czujesz?
E:dobrze a jak niby bym miała się czuć? *niall ciągle stał przy esterze wpatrując się w nią*
P:no nie wiem, tak się pytam...w końcu powoli powinnaś rodzić...
E:ah...jeszcze spokojnie, na to jeszcze mam czas...
T:no siema...
E;hejka....a gdzie lou?
T:ah on mnie podrzucił i powiedział, że mam was przeprosić ale ma coś ważnego do załatwienia......dobra to mów! chłopiec czy dziewczynka?
*niall spojrzał na Esterę*
N:nie powiemy...
P:co? czemu?
N:bo sami nie wiemy...
T:dlaczego?
N:chcemy mieć niespodziankę....ale mamy imiona przygotowane i do chłopca i dziewczynki...
E:tak, jak będzie chłopczyk to Tobi, a jak dziewczynka to Alice...
P:aww...sweetaśne...
N:estera coś się dzieje? bardzo zbladłaś...
E:aaaaa.....
N:co jest!?
E:dzwoń po louisa albo harrego!
P:ja zadzwonie *dzwoni po harrego* [...] nie odbiera!
N:dzwoń po louisa!!
P:[...] hallo louis? 
Lo:tak? no hej!
P:ruszaj się! trzeba zawieść esterę do szpitala!
Lo:co? co się stało? 
P:nie ma czasu! ruszaj się!
N:kochanie co ci jest?
E:aaa....nw, ja chyba rodzę!

N:co? już? mówiłaś, że to jeszcze nie jest czas...
E:mogłam się aaa....pomylić... gdzie on jest!?
P:już jedzie spokojnie....oddychaj!!!
Lo:jestem! wsiadajcie!
*niall z louisem pomógł esterze wsiąść do samochodu*
T:ja tu zostanę...pójdę powiadomić o tym zayna i wiktorię...
P:a co z resztą?
T:jak ich znajdę to ich powiadomie i przyjedziemy....na wszelki wypadek bądzmy w kątakcie!
*ojechali a tina leciała szybko do domu zayna*
*pięć min później*
T:ej słuchajcie...!
W:Nigdy nie byłam wystarczająco dobra! *i rzuciła w niego porcelanową lampą, która się stłukła*
Z:nie to nie prawda!
W:czyżby na pewno? *rzuciła tym razem wazonem*
T:EJJJJJ!!!!
Z:tina?
W:tina?
T:słuchajcie, estera jechała do szpitala, nw czy was to interesuje ale chyba zaczęła rodzić!
W:co? już? ona chyba jeszcze nie jest na to gotowa!
T:nw ale musimy tam szybko jechać!
*wsiedli do samochody zayna, w tym samym czasie zadzwonili po liama, magdę i harrego, z tego harry dalej nie odbierał więc pojechali sami w piątkę!
*w szpitalu*
W:co już jesteśmy, co jest grane?
P:no nic po prostu, estera rodzi...
M:no ale to chyba poród przedwczesny?
P: tak...niall jest załamany, boi się, że....
Z:nie niech tylko tak nie myśli....
P:louis przy niemu siedzi....i go pociesza, nw zróbcie coś z nim, bo chłopak się załamie....
*liam i zayn tam podchodzą*
Lo:no i pamiętasz jak krzyczałem 'NO jimmy protested!'? albo 'Superman!!' oooo...albo 'KEVIN!' 8niall nie odpowiadał*
Li:siema...*powiedział z niepewnością*
Z:co tam? *niall popatrzył ze złowrogą miną* dobra...
Li:posłuchaj....wszystko będzie dobrze...idz tam może lepiej do niej, czemu tu siedzisz a nie jesześ t...*louis popatrzył na niego i pokręcił przecząco głową*
N:nie rozumiesz!? byłem tam ale mi powiedzieli, że mam wyjść, ponieważ muszą opanować poród! CZY TY WIESZ CO TO OZNACZA!?
Z;stary wszystko...
N:tak wiem, wszystko będzie okej....no a jak nie bedzie to co wtedy?
Z:nie tak się nie stanie!
Lo:posłuchaj nie możesz tak myśleć....kevin był moim przyjacielem i też go straciłem...
Li:louis on jest dalej na twojej półce!
Lo:no wiesz co? ja go próbuję rozbawić a ty co?
Li:rozbawić w taki sposób?
H:co co co się stało? dostałem esa, co jest z Estera? GADAĆ!
P:ona ....
H:wszyscy tu jesteście jakbyście trupa uwidzieli co jest grane? czy ona...? nie....
M:nie wiemy....
H:stary co jest z esterą, byleś tam? *zwraca się do Nialla*
N:ja....ja....ona tam cierpiała, ja to widziałem! ja się tak boję!
H:ja też!!
*wychodzi doktor a niall wyskoczył z krzesła jak burza*
N:co jest? panie doktorze czy ona....*doktor pokręcił przecząco głową*
H:nieeee.....*rozpłakał się tak samo jak niall i powoli pozostali*
Dr:pokręciłem przecząco głową bo wiedziałem co miał pan na myśli....który to mąż?
N:ja!
Dr:ma pan cudowną córeczkę!
N:o boże, a ona żyje?
Dr:tak obie są całe i zdrowe.
H:dzięki bogu!!!!
N:dziękuję!
Lo:mówiłem, że wszystko będzie okey.
N:panie doktorze a czy ja mógłbym je zobaczyć?
Dr:oczywiście...
H:a ja?
Dr:na razie tylko mąż, dobrze?
*niall wszedł do środka*
N:kochanie i co? wiesz jak ja się bałem o ciebie i....naszą córeczkę!?
E:wiesz że ja też.....popatrz...






















E:podobna do tatusia....
N:do ciebie również! *pocałował ją mocno*
E:więc mamy już rodzinkę w komplecie...więc nazywa się Alice.
N:a żeby się nam dobrze żyło to....kupiłem nam dom...
E:co zrobiłeś?
N:kupiłem nam dom, byśmy mieli więcej miejsca...
E:ohhh....ale jesteś kochany....
N:zrobiłem zdjęcie patrz...
E:o boże, jest prześliczny! dziękuję *pocałowała go*
* w tym samym czasie na zewnątrz, wiktoria siedziała sama*
Z:wiki ja, ja ciebie strasznie przepraszam...
W:nie no okey, chcesz ze mną zerwać to okey...
Z:nie ja nie chcę!
W:to czemu powiedziałeś...
Z:nie powiedziałem, nie pozwoliłaś dokończyć mi...
W:czyli?
Z:czyli ja cb dalej kocham, tak tą szurniętą dziewczynę co tu siedzi, tylko prosiłem, byś nie zachowywała się tak wobec przyjaciół....
W:ale...
 Z:ej...
W:no okey....*pocałował ją*
*nagle wszyscy się zeszli oglądać maleństwo, a pare dni później wrócili do domu*