Strony

środa, 31 października 2012

Imagin cz.12



XII
*tydz. później*
E:niall ruszaj się!!
Ma:no daj chłopakowi zjeść!
N:no...daj skończyć mi jesć...
E:ale jesz już dwie godz...
Ma:no nie przesadzaj...
E:cicho...
N:już...już....ide...
E:bierz walizki...
niall dzwiga walizki...
N:BOŻE! coś ty tam napakowała? chyba same kamienie...
E:NIE! uwierz że najwięcej to tam twoich rzeczy!
N:jaaaasne...
E:dobra cicho...idziemy!
*u liama*
liam się budzi...
L:kochanie...*obraca się w stronę madzi, której nie było* skarbie gdzie jesteś?
M:tu...*głos dobiegał z łazienki*
L:co tak wcześnie tu robisz...
M:wiesz co, coś mi musiało wczoraj zaszkodzić....nie czuję się dobrze, w nocy wymiotowałam...
L:naprawdę...może pojedziemy do lekarza...
M:nie, to tylko grypa żoładkowa...zaraz przejdzie...
L:na pewno?
M:ta..*i znowu "wymiot"*
L:a może lepiej jechać...da cb jakieś tabletki przeciwko...
M:może później...idę się położyć...
liam zaczynał mieć dziwne myśli....bo to mogło nie być zatrucie, tylko....tylko mogła być w ciąży..
L:kochanie nalegam....pojedzmy do lekarza..*zaczął stanowczo*
M:nic mi nie jest, chcę tylko odpocząć...
L:ale jak...
M:przecież tylko wymiotuję....spokojnie, przeżywałam to 100 razy!
L:no ale jak...
M:liam...
L:no ale jak jesteś w ciąży *prawie krzyknął*
M:co?! *podniosła się z wrażenia* nie to...to....to niemożliwe...
L:a jednak...możliwe...
M:spokojnie....ja jeszcze nie jestem na to gotowa...
L:ja, ja też nie...nie wyobrażam sobie tego!
M:nie nie miejmy pochopnych wniozków....dzisiaj odpocznę a jutro, jutro zrobię test ciążowy...
L:okey...ale wiesz że estera z niallem wyjerzdzają dziś do irlandii?
M:to jest dziś? OMG!
L:dobra powiem im że nie możemy się z nimi spotkać bo źle się czujesz...
M:no okey....ale liam...
L:co?
M:kocham cię!
L:ja ciebie też *i posłał jej buziaka*

_________________________________________
Heya! Dziś HALLOWEEN... Buu.. :))

piątek, 26 października 2012

Imagin cz.11



XI
*po imprezie*
N:dlaczego w ogóle się z nami nie napiłaś?
E:nie miałam ochoty, no ale chodz! *podtrzymuje nialla zaciągając go do domu*
N:jak to nie chciałaś? jakoś zawsze chciałaś...
E:chodz a nie gadaj tu bez sensu, gdybym i ja była pijana to jak po pierwsze do domu byśmy się dostali, chyba na kolanach na czworaka, a po drugie to niedobrze mi już jest od tych wszystkich alkoholi i imprez naraz!
N:serio?!
E:tak serio a po trzecie jakby nas moi rodzice uwidzieli w takim samym stanie razem, mnie w szczególności, to chyba by mnie zabili i z powrotem do polski zabrali...
N:przecież mówiłaś że są spoko...
E:bo są ale nie sa za tym że codziennie imprezuje i do domu nawalona przyłaże a potem w łóżku jeszcze z tb laduje...no chodz...jha już nie mam siły cię dalej ciągnać!
*u harrego*
H:to co...przymierz to cudenko...
P:co?! oj nie!!
H:tak tak...obiecałaś...
P:obiecanki cacanki a głupiemu radość...
H:coś ty powiedziała?! *powiedział z uśmiechem*
P:to co usłyszałeś *powoli się odsuwając bo przeczuwała że harry zacznie ją gonić i miała racje*
harry gonioł ją z jakiej tylko siły miał po całym domu omal nie przewracając się z 4 razy...a paulina tylko się śmiejąc, bo nie miała tendencji do picia i nie piła za dużo!
H:stop....hyhyhy....stop...zaraz dostanę zadyszki...BOŻE dziewczyno jaką ty masz kądycję...
P:ha...ćwiczyło się na w-fie
H:też ćwiczyłem...
P:no właśnie teraz to widzę...
H:czego się czepiasz?
P:niczego!
H:no proszę...kupiłem ci cos tak ładnego a nawet tego nie przymierzysz?
P:ale...
H:proszę...
P:no okey...ale...
H:dziękuję *i posłał buziaka w jej stronę*
*na drodze*
Lo:widzisz było dobrze! mówiłem, że będzie wszystko okey!
Z:a co, twoja dziewczynka się nas bała..?
T:nie bałam się nikogo, jasne!
J:nie? na pewno nie chciałaś iść bo wiedziałaś że ja tam też będę i to z Kasią!
T:możesz się przymknąć, nie obchodzisz mnie ty ani ta twoja Kasia...'
K:tina...no sory ale no w końcu jesteśmy koleżankami...
T:sorry? no to super jeszcze koleżanki? niby z której stony? możesz mi prosze wytłumaczyć?
W:tina spokojnie!
T:czy wy wogóle wiecie co Tu się dzieje....i co się dzieje ze MNĄ?
Lo:no wiesz...
T:NIE! taka jest odpowiedz! wy kompletnie nie wiecie co tu się dzieje...
K:tina ale...
T:nie no nie wieżę...*z płaczem zaczęła uciekać*
Lo:tina czekaj...*lou zaczął za nią biec, ale jeszcze się odwrócił* pięknie...wielkie dzięki...
J:co my znów zrobiliśmy...
Z:nw, lou chyba się zakochał...nigdy taki nie był...
W,K:u lala...*obie w śmiech*
*w przodzie*
Lo:tina stój!
T:co?!
Lo:nie widzisz, nie słyszysz że za tobą biegnę?
T:czego chcesz u licha!?
Lo:chce cb! nie widzisz tego? nie czujesz?
T:czuje...i ja też tego chcę....ale..
Lo:cii...*podchodzi i daje palec na jej usta* no widzisz...ty też tego chcesz, więc...*i pocałował ją*

_________________________________
Sorry, że tak długo nie dawałam imagina... w sumie czy wgl. ktoś go czyta? No właśnie o to jest pytanie :)

********************************************** 
Co tam? Nareszcie wypragniony weekend :D

czwartek, 11 października 2012

Imagin cz.10



X
*w sklepie*
H:proszeee....wracajmy już!!!
P:no poczekaj nic jeszcze nie znalazłam ciekawego co bym mogła włożyć...
H:a mogę ja cb coś znaleźć?
P:jak to będzie coś fajnego to spoko...
H:to lecę przekopać sklep...
za jakieś 5 min harry wraca
H:może być? *pokazuje jakąś dziwną i no...nie fajną bluzkę*
P:ty sobie chyba jaja ze mnie robisz!?
H:tak! nie no tak naprawdę to co myślisz o tym... *wyciąga z za pleców piękną sukienkę, która była do kolan, czarna z srebrnymi cekinami i ćwiekami*
P:O.o ta jest cudowna...dziękuję *podchodzi i daje mu całusa*
E:czeeeeść!
P:aaa...cześć...co wy tu robicie?
E:na zakupach, trzeba coś sobie w końcu kupić...
P:no ja też, kupiłam sobie dziś strój kąpielowy...
E:ciii...
P:co? ON nie wie?
E:nie....na całe szczęście cię nie słyszał *a to dlatego że ozmawiał z harrym*
P:aha, a kiedy się dowie....?
E:w ten dzień..
P:co!?
*tak krzykła, że harry i niall zaraz się obrócii w ich str*
N:o czym tu tak plotkujecie?
P:ah wiesz o niczym takim...
H:niczym, a przed chwilą się wydarłaś jakbyś się dowiedziała że Estera jest w ciąży...
*niall zaraz popatrzył się na esterę*
E:że cooo? *powiedziała jakby chciała coś ukryć*
N:czy chciałabyś mi coś powiedzieć?
E:nie skądże! niall skończ, nie jestem w ciąży!
N:na pewno?
E:tak! gdybym była to bym ci powiedziała...
H:okey! widzę że tu się coś dzieje...
P:a właśnie idziecie też dzisiaj do liama i madzi co nie? *chciała przerwać niezręczną chwile*
E:jasne!!!
H:to dozobaczenia...
N:no narazie! *przybil piątke z harrym*
*harry z pauliną sobie poszli*
N:dobra gadaj teraz, jesteś w końcu w ciązy czy nie?!
E:nie nie jestem, mówię ci, że gdybym była to bym ciebie zaraz powiedziała, jasne!
N:to dlaczego paulina krzykła "co?!" na cały sklep?
E:no bo...bo....ah nie ważne...
N:jak to nie ważne...ostatnio ciągle to mówisz...
E:no wiem ale....no nie wiem...ah niall posłuchaj to dotyczy tylko mnie i pauliny...okey?!
N:no...okey!
E:no, nie martw się...chodź idziemy już... *wyciągła mu rękę a on delikatnie ją wzioł, popatrzyli się na siebie i się uśmiechli*
N:kocham cię ty wariatko!
E:ja ciebie też wariacie!
*i zaczęli się śmiać do siebie*
*u tiny*
T:co ja mam założyć? kurde! no same starocie!
Lo:załóż to!
T:chyba cię pogięło!
Lo:dlaczego ty jesteś taka wredna do mnie?
T:bo jestem wkurzona za to co zrobiliśmy! myślałam że jesteśmy dobrymi przyjaciółmi...
Lo:bo jesteśmy...ale także czuję coś do cb więcej....przepraszam ale ja szybko się przywiązuję do osób których b.lubię!
T:ja cb też bardzo lubię ale to takie dziwne....dopiero co zerwałam z harrym a przespałam się z joshem i przez jakiś dzień byłam z nim, a teraz znów nie jestem z nim bo przespałam się z tobą a do tego jeszcze ON teraz jest z Kasią...to jest takie pokręcone!
Lo:zgadzam się z tobą....ale nie mam ci za złe że zmieniłaś facetów z jednego na drugiego a teraz jeszcze go na mnie!
T:zwolnij tępo traktorze! jak to zmieniłam go na cb?!
Lo:no myślałem że jesteśmy razem?
T:to źle myślałeś!
Lo:no proszę cię!! dlaczego jesteś taka sucha do mnie?! rozchmurz się! *zaczął ją łaskotać a ona nie umiała powstrzymać się od śmiechu*
T:skończ! proszę...AA.... proszę!!!skończ!!! Louis!!!!
Lo:okey ale daj buziaka...
T:nie...
Lo:nie to nie *dalej łaskotał i to jeszcze mocniej*
T:ok, ale w policzek!
Lo:NIE! w usta!
T:nie!
Lo:bo...
T:no okey ale przestań mam okropne łaskotki!!
*przestał a ona dała buzi i chyba coś zaiskrzyło pomiędzy nimi*
*chwilę później*
T:nie chcę tam iść za bardzo, jak sobie pomyślę, że będzie tam harry i josh to trochę mi niedobrze!!
Lo:spokojnie nie dam cb skrzywdzić!
*tina spojrzała na louisa z szczęściem*
T:aww... to słodkie! *i po chwili znów zaczęli się całować* (tina jeszcze ty mi do żygania tęczą doprowadzisz!)
*u zayna*
Z:nie chce mi się tam w sumie iść jest mi dobrze tak jak teraz jest..
W:taaak?
Z:no! *całus od zayna do wiki*
W:ale nie możemy leżeć w łóżku cały dzień..
Z:a kto tak powiedział? *i położył całusa na wargi wiki*
W: wiesz co?
Z:hy?
W:musimy się już powoli zbierać...
Z:co?
W:no!
Z:hymm...jeszcze chwilę... *przytulił się do wiki i zaczął ją namiętnie całować*
W:ale..
Z:ciii... *kończył to co zaczął*