Strony

niedziela, 30 września 2012

Imagin cz.7



VII
E:mama? tata?
Oboje:córcia!!! *podbiegajom do mnie i przytulają, a ja nie moge uwierzyć, że oni przyjechali tu aż z Polski*
E:co wy tu robicie?
Ta: ale, a co nie cieszysz się?
E:cieszę, ciesze....tylko mogliście dać znać, że prezyjeżdzacie, na pewno długo tu staliście i czekaliście na nas...
Ma:tak, już myśleliśmy, że pomyliliśmy domy...
E:...O! a tak w ogóle to właśnie jest Niall...
N:dzień dobry!
Ta:czy on tylko tyle umi po polsku?
E:nie..uczyłam go więcej, ale nie jest przygotowany, zszokowaliście nas...dalej nie moge w to uwierzyć że tu jesteście...
Ma:no wiesz...musimy w końcu poznać twojego narzeczonego...
E:ale my...my jeszcze nie....nie jesteśmy zaręczeni...
Ta:nie jeszcze nie...
E:no wiesz...może wkrótce...a tak w ogóle to na jak długo tu zostajecie?
Ta:jakieś dwa tygodnie...
N:how long? (jak długo)
E:two weeks... (dwa tygodnie)
N:but we far to my parents.. (ale jedziemy do moich rodziców)
E:oh right... (a no tak)
Ma:co? co on mówi?
E:nie no bo...Oh hey Niall and when they come with us? it will be great! they can met each other too! (o, niall a jeśli jechali by z nami? było by super! poznali by się też)
N:oh, great idea!
Ma:co? o czym tam rozmawiacie...
E:no to tak...my w przyszłym tygodniu jedziemy do rodziców nialla i pomyśleliśmy że możecie się też poznać, było by super, no bo później kiedy?
Ma:a nie bedzie to kłopot?
E:nie... oni są przemili...no ale wiecie że to trzeba aż do Irlandii jechać samolotem...?
Ta:nie no pewnie...
E:to co zgadzacie się?
Oboje:pewnie!
E:no to super! Niall they comming with us! (niall jadą z nami)
N:great!
E:to może wejdziemy do środka?
Ta:no myślałem że już nie zapytasz...
E:nie no coś ty...rozgadaliśmy się...
*w środku*
Ma:no no no.... super mieszkanie...aż normalnie villa...
E:ah nie przesadzaj mamo...
Ma:mieliście jakiegoś projektanta?
E:nie no coś ty...malował ściany niall, oczywiście z moimi wybranymi kolorami...a dekorowałam ja...
Ma:ile daliście za tą chałupę?
E:Nie wiem...Niall nie chce się przyznać *w ten czas Tata bierze nialla na bok i zaczyna z nim "gadke szmatke" o wszystkim, bo moj ojciec angielski znał ze słuchu więc sobie radził*
Ma:aa...
E:no... *zaczęła się śmiać i zauważyła, że tata pierze niallowi mózg i tam podchodzi* a o czym wy tu sobie tak gadacie?
Ta:a nie o niczym...
E:tato....no prosze cię....mam już tego dosyć....
Ta:no co?
E:dobrze nam razem, żyjemy b.dobrze, opiekuje się mną wspaniale *podchodzi do niego i go obejmuje w pasie* nie przejmujcie się jest ok!
Ta:ale...
Ma:nie...*pokazuje tatowi że nie ma się wtrącać*
E:dobrze już jest prawie 4 nad ranem i naprawdę chce mi się spać...
Ma:no nam też....a tak w ogóle to gdzie byliście, na dyskotece?
E:no...można tak powiedzieć... to była impreza, bo niall ma dzisiaj 19 urodziny!
Ma:na prawde?! no to wszystkiego najlepszego!
N:dziękuje!!
Ta:no...happy b-day!!
N:dziękuję!
Ta:widze że tego też go nauczyłaś...
E:ah...nie tylko...dobra słuchajcie...my wam możemy dać sypialnie, my możemy spać tu na kanapie...
Ma:nie, nie, nie.... my sobie tu bedziemy spali...
E:na pewno? my możemy wam dać sypialnie...nam to jest obojętnie...
Ma:nie nie...my naprawde tu sobie uśniemy...
E:no ok...ale my mamy jeszcze jeden pokój wiec jutro go wam przygotuję, ok?
Ma:ok...
*piętnaście minut później*
E:tu macie koce, poduszki, jakbyście czegoś chcieli to czujcie się jak w domu...no ale lodówka może być opróżniona, jutro idziemy z niallem na zakupy więc się nie martwcie...
Ma:spokojnie, my też wam coś przywieźliśmy z polski...
E:naprawde? ooo... dobra ja już idę...dobranoc..
Ma:dobranoc skarbie...
Ta:dobranoc..
*w sypialni*
N:masz fajnych rodziców...
E:dobra gadaj...co ten mój ojciec ci powiedział?
N:nie no nic...
E:taa...pewnie...gadaj albo...
N:albo co?
E:albo szlaban...
N:na co?
E:ty tam już dobrze wiesz...gadaj!
N:Kocham cię *wyszeptał do ucha* dobranoc *i dał mi wielkiego buziaka w czoło*
E:ugh...uparciuchu!!! ja cb też, dobranoc... *obróciłam się plecami do niego, gdy czułam, że już mnie od tyłu przytula*
N:nie martw się...powiedział mi tylko tyle że wie dobrze że ty mnie kochasz i wie że ja cb też
E:no ale to chyba jasne...
N:nie no po prostu chciał mi to uświadomić...
E:nie wiem co przez to rozumiesz...ale kocham cie mocno i nic tego nie zmieni!
N:ja ciebie też... *dał buziaka w szyję i zasnęliśmy*
*u Liama*
M:to co? to już nasz dom?
Li:tak...tylko nasz..*podchodzi łapię ja w tali i zaczyna namiętnie całować*
M:musimy to jakoś uczcić
li:jutro zaprosimy ich do nas i trochę zabalangujemy...
M:kolejny dzień z rzędu? wykończymy się!
Li:ah...damy radę...trzeba to uczcić...
M:no trzeba...chodz idziemy spać...
Li:w końcu razem....
M:i bez żadnych ściem...
Li:kocham cię...
M:ja ciebie też... (no i bla bla bla i "rzygam tęczą")
*u zayna*
w:jestem wykończona...
z:i co wiedziałem,że źle nie tańczę i co? i co? nanananana...
w:tak tak dobrze...masz rację poprawiłeś się...
z:ja nigdy nie byłem zły...
w:co innego mówiła mi...
z:tak, tak...wiem...co innego mówiła ci kasia...nie musisz mówić...
w:spoojnie...nie musisz się wkurzać..
z:ja się nie wkurzam tylko...nie ważne...
w:no ok. *dała mu byziaka* idę się umyć i idę spać mam dość!
*w łazięce się już myjesz i wchodzi zayn...
z:nie widziałas  mojej piżamy...
w:zayn ty nie nosisz piżam...i wynoś się z tąd! nie widzisz że się kąpię!
z:jakoś wczoraj ci to nie przeszkadzało!
w:to było wczoraj...spadaj...
z:no ok...ale i tak się z tego nie wywiniesz...
po kąpieli wychodzisz z łazienki idziesz do sypialni, a zayn już na ciebie czekał, chyba był przygotowany, bo obok łóżka były rozsypane płatki róż, a na komodachleżały podpalone świece...
w:OMG! zayn...
z:ciii...*dał palec ciebie na usta* daj się ponieść...

__________________________
i jak podoba się? Mam nadzieję, że tak :)

wtorek, 25 września 2012

Imagin cz.6



VI
T:co? gdzie ja jestem? *cała zagubiona rozgląda się i po chwili zaczyna dobrze wiedzieć gdzie jest ale wolała o tym nie myśleć*
Lo:w moim śnie... *i daje czarujący uśmiech*
T:co?! powiesz po ludzku albo...
Lo:albo co? *powiedział zadziornym tonem*
T:what's going on ?
Lo:nothing's fine i'm torn *zaśmiał się*
T:proszę możesz mi wyjaśnić to wszystko...?
Lo:spoko...*zaczął opowiadać*
*powracamy do wczorajszej imprezy*
Lo:Jak zapewne pamiętasz wszedł Niall z Esterą i wszyscy krzyknęli "HAPPY B-DAY NIALL"
T:no..ale co było dalej...
Lo:no zaczekaj...wszyscy zaczęli się bawić i w ogóle, tańczyliśmy no i...dużo piliśmy..
T:to chyba jasne...
Lo:taaak? moim zdaniem widząc ciebie pić alkochol to tak jakbyś nie wiedziała co robisz!
T:co masz na myśli?
Lo:nie ważne...słuchaj dalej...no więc gdy odeszliśmy od baru i wszyscy całą paczką zaczęliśmy tańczyć, zaczęło nam odbijać, no wiesz...
T:?
Lo:...albo i już nie wiesz, to wyjaśnia sprawe...
T:że co?!
Lo:zaprezentuje ci to inaczej...
#z perspektywy Estery
tańczyliśmy wszyscy, cała grupką było świetnie, nagle był powolniejszy taniec, niall który tańczył akurat za mną nagle złapał mnie w tali i obrócił do siebie twarzą, roześmiałam się lekko wpatrując się w jego niebieskie głębokie oczy w których tonęłam coraz bardziej z każdą chwilą poddając się mu i muzyce...objęłam jego szyję a on moją talię, zaczęliśmy tańczyć i szeptać sobie do ucha ale najbardziej zapamiętałam tylko to jedno "kocham cię, kocham cię jak wariat" odpowiedziałam "wiem to, ja ciebie też" jeszcze lekkie spojrzenie i utonęliśmy w pocałunku, gdy nagle usłyszałam gwizdy, oklaski, zaczęłam się rozglądać a Dj dał nas na cały bilboard, także wszyscy mogli nas zobaczyć...nie wyobrażałam sobie tego dnia lepiej...gdy wszystko ucichło zauważyłam Tine tańczącą z Louale pomyślałam że po prostu ją zaprosił do tańca...
T:dalej tego nie rozumiem...
Lo:oh kobieto, co tu dużo do opowiadania i rozumienia...ok powiem to tak...oboje dużo wypiliśmy, zaprosiłem cię do tańca...tańczyliśmy i wgl. a gdy był ten powolny taniec, coś miedzy nami zaiskrzyło, no...no i...pocałowaliśmy się...
T:CO!? ale ja jestem z Joshem...
Lo:heh...ale najlepsze jest to że wylądowałaś tu ze mną w łóżku, a Josh z Kasią...
T:co Josh z Kasią, jaką Kasią...NASZĄ Kasią?!!!
Lo:ymm...no!
#z punktu widzenia Zayna
z:zatańczysz ze mną?
w:nie..
z:co? dlaczego?
w:heh...bo ty nie potrafisz tańczyć...
z:taak? a niby z kąd to wiesz?
w:ahh...ptaszki ćwierkały...
z:co..? na pewno Kasia ci powiedziała...
w:może..*powiedziała z zakłopotaniem*
z:no chodź nie jest tak źle...
w:ok...ale jak...
z:jak co?
w:jak stwierdze że źle tanczysz to...
z:to co? *zrobił zadziorny uśmiech*
w:to...to musisz tutaj publicznie ściągnąć gatki...
z:co?
w:to co słyszałeś...*dała wielkiego banana*
no to po mnie...że ja mam ściągać gatki, nie ma mowy! Wogóle co tu moja była robi...jakaś porażka...
z:ymm...
w:co pękasz...?
z:NIE! ale co będzie jak okaże się że dobrze tańcze...?
w:hmmm...to nic puszczam cię wolnego..
z:oj nie...nie mam takiej opcji, też muszę coś z tego mieć!!!
w:no okey, więc mów co chcesz żebym zrobiła...
z:hmm...
#z punktu widzenia Liama
jak ja jej to mam powiedzieć? tak po prostu...nieee...muszę coś wymyślić i spytać się w odpowiednim momencie...
Li:ymm...madzia, czy możemy porozmawiać?
M:jasne, pewnie, o co chodzi?
Li:no wiesz, jesteśmy ze sobą już od niecałego roku..
M:co?! ja ciebie nic nie słyszę...
Li:to może wyjdzmy na zewnątrz..?
M:ok!
*na zewnątrz*
Li:ok, posłuchaj...jesteśmy już ze sobą od niecałego roku, za chwile nasza rocznica...
M:czy ty chcesz...
Li:a myślisz o tym samym co ja?*rozmawiali z poważnymi minami*
M:nie wiem czy ty myślisz o czym ja myślę...ale jeśli myślisz o ty samym co ja to moje pytanie brzmi: dlaczego?
Li:pomyślałem że tak będzie lepiej...
M:lepiej dla kogo!?
Li:no dla nas..
M:że co?!
o kurde nie miałem się tak śpieszyć, to za szybka decyzja...jeszcze bedzie chciała ze mna zerwać, co ja zrobiłem!!!?
Li:no nie wiem pomyślałem że jak zamieszkamy razem to będzie nam lepiej...
M:że co?
Li:no ale przepraszam, że za szybko podiołem tą decyzję...
*magda w śmiech*
Li:z czego się smiejesz...mi nie jest do śmiechu...
*madzia go przytuliła*
M:z chęcią z tobą zamieszkam... *dała mu całus w policzek*
Li:ale myślałem, że ty...
M:ale to ja źle zrozumiałam...
Li:co zrozumiałaś źle?
M:myślałam, że chcesz ze mną zerwać...
Li:co?! oj ty mój głuptasku... *i mocny pocałunek połączył ich razem*
#z perspektywy Pauliny
No ileż można?! No ile?! Harry upija się i upija.... co jest grane!!!?
P:Harry chodź tańczyć...
H:za chwile...
P:no prosze cię...
H:powiedziałem że za chwile...
P:za chwile to impreza się kończy...
wyciągnełam mu moją dłoń, westchnął i wziął ja i poszedł na parkiet...
P:wreszcie...
H:co wreszcie?
P:tak długo czekałam by w końcu z tobą zatańczyć ...
H:serio? to jeszcze nie widziałaś jak daję czady!
zaśmiałam się jak głupia bo leciało "I'm sexy and i know it" a harry dawał czadu jak nigdy dotąd...lecz jak piosenka się skończyła dał mi dużeeego całusa...
*po imprezie*
wszyscy szli pijani po ulicy w sumie to liam był jesyny co nie przesadził z alkoholem i targał biednego harrego z powrotem...później każdy szedł w swoją stronę, gdy estera z nialle podeszli pod swój dom estera nie umiała uwierzyć kogo pod nim spotkała...

__________________________________________
baaaaardzo was proszę...dajcie kom. to nie trwa długo a ja po 1 mam z tego radoche (lol) a po 2 będę wiedziała czy jestem na dobrej drodze, czy pisać inaczej, zmienic troche bohaterów czy coś....aha i odp. na ankiety obok :))

niedziela, 23 września 2012

Imagin cz.5



V
*wczesnie rano*
niall zaczyna sie budzic i obrada sie do estery, otwiera oczy ale jej nie ma, gdy nagle słyszy mocny trzask, przestraszył się, tak samo zapomniał że dziś ma urodziny, bierze statułetkę którą wygrali na vma do swoich rak i powoli schodzi na dół z mysla że jest tam przestepca i robi coś złego z estera...powoli, powoli...gdy zauwaza estere lezaca na ziemi ze łzami w oczach i trzymajaca sie za noge...
n:Estera co sie stało?! GDZIE ON JEST!? NO GDZIE ON JEST!? *jak głupi obraca sie z jednej na druga strone i spowrotem rozgladajac sie*
e:spokojnie...nie drzyj się tak.... nikogo tu nie ma...
n:jak to? to co ci sie stało...?
e:no wiec chciałam ci zrobic niespodzianke *robi siad podparty obok e. i patrzy na noge* chciałam tu troche udekorowac no i drabina zaczeła sie chwiac i spadła na ziemie co zrobiło taki huk a ja z nia...AUA!!! *Niall dotkna jej noge*
n:oj, przepraszam....dziekuje ze chcialas mi zrobic niespodzianke...ale takiej to nie chciałem, zeby cos ci sie stalo...
e:ah do wesela sie zagoi jak to sie mowi...a tak wogóle to wszystkiego najlepszego skarbie...*całuje go namietnie*
niall bierze e. na rece i zanosi ja do sypialni...
n:gdzie mamy apteczke?
e:w łazience na półce...
niall idzie do łazienki i zauważa na półce pudełko i go zabiera, przychodzi do pokoju i go otwiera był zaskoczony, to był prezent dla niego a nie zadna apteczka...
e:jeszcze raz najlepszego!!! *i go mocno obsciskuje*
n:ale...ale ....ale to cb nic nie jest?
e:nie...
n:OŻ TY!!!! *pokłada pudełko na ziemie i skacze na e. udajac ze ja dusi, po czym ja całuje* jak mogłaś mnie tak wystraszyc!? bałem się, że naprawde to bedzie coś poważnego....
e: *e. w smiech*
n:nie smiej się, słyszysz...*e. nie przestaje sie smiac* nie smiej sie... AAaaaaa... *rzuca sie na e. i zaczyna ja całować*
*dom zayna*
Lo:obudz sie...zayn ...obudz sie...
H:o kurde.. nie żyje!!!
W:daj ja to załatwię! *całujesz go w usta, a harry mu zazdrości*
Z:tak, tak, co jest?! *powiedział z zapałem*
P:idziesz z nami bo idziemy do nialla złożyć mu życzenia?
Z:yy...tak jasne ... *obrócił się na drugi bok, malutka cisza, spowrotem się obraca i zauważa że wszyscy dalej nad nim stoją* ale to już?
Wszyscy:nie no ....jutro!!!
Z:okey...już wstaje....dajcie mi pół godziny...
Wszyscy: ILE?!
z:no co? dobra zaraz bede gotowy....
*w tym samym czasie w domu liama*
M:jedz to szybciej...
Li:nie moge...akurat dzisiaj musiałaś na obiad zrobić zupę...
M:zupa była najprostrza do zrobienia, a po drugie mogłbys jesc juz łyżka a nie jak małe dziecko boisz sie ich, oj przepraszam nawet male dziecko sie ich nie boi...
Li:ale ja sie ich balem, a ty dobrze wiesz dlaczego!
M:tak,m tak, dławiłeś się nią kiedyś....ja sie dławiłam kością od ryby a dalej je jem i co ŻYJE!!!
Li:dobra, dobra, przestańmy się kłócić...
M:masz racje to głupie...
Li:przepraszam...
M:nie to ja przepraszam, to ja zacznęłam na ciebie wrzeszczec...
Li:tak ale to ja... (i bla bla bla "żygam tenczą")
*pod domem nialla*
Lo:są już wszyscy?
P:nie! Nie ma jeszcze madzi i liama...
H:nie możemy na nich czekać....!!
Z:gdzie oni są...?
W:heh, na pewno...*zayn popatrzył się na wiki*,a nie ważne...
z:nie gadaj...wczoraj to ty....*przerwała mu całusem i wyszeptała*
w:ani pary z ust...zrozumiano...?
z:yhy...
P:O! jadą...
W:Ty zapomnieliśmy o Tinie, jeszcze tiny brakuje...
H:ah...ona na pewno nie przyjdzie...
Lo:a skąd ty wiesz?
H:A STAD ŻE....ZE....domyslam sie...
P:nie przejmuj sie *przytuliła harrego*
Li:no już jesteśmy!
W:no nareście!
M:no bo...ah nie ważne...wchodzimy?
Lo:pewnie, po to tu jesteśmy....a kto ma prezent?
W:JA!
Li:no to idziemy! Powinno być otwarte boera powiedziała mi wczoraj że zostawi otwarte...
*w srodku*
*szeptali*
P:ej tutaj jako cicho...
z:a moze jeszcze spia tak jak spalem...
Lo:taaa....jak juz to..*liam go walna bo mowil za glosno* Nie bij mnie!
Li: musialem...to chodzmy na gore...
*po cichy szli po schodach na gore*
z:trzy, dwa, jeden..
*zayn rozwala drzwi*
Wszyscy:STO LAT, STO LA...
z:yymmm...sorry...
Lo:ale czy moglibycie to robic kiedy indziej...?
*estera zaczela smiac sie jak glupia*
wszyscy pokolei podchodzili do nialla i skladali mu zyczenia...na koncu byla wiki i wreczyla od wszystkich prezent urodzinowy byly to 2 bilety na wyporzyczenie motorowki + rejs statkiem .
n:oh dzieki, nie trzeba bylo ...
z:ah...ale mam nadzieje ze wezmiesz mnie na ta motorowke..
lo:ciebie? ty sie boisz wody! on wezmie mnie!
h:NIE! on wezmie mnie to pewne!!!
li:nie kloc cie sie! on bierze mnie, przeciez wiecie jak ja kocham wodne sporty extremale...
n:ej chlopaki....ej!!! *cisza nastala* ja to dopiero dostalem i na pewno nie bede miedzy wami wybieral...*popatrzyl sie na estere*
z:to jasne ze wezmiesz ja!
lo:ale ona czegos takiego nie lubi!
e:a skad ty wiesz ze czegos takiego nie lubie!? *podeszla do louisa z zlo wroga mina*
n:oho, louis lepiej z nia nie zadzieraj, kocica drapie mocno!!!
(bla bla tere fere...trim ti di rum...nie wiem co dalej...)
*pol godz pozniej*
*dzwonek do drzwi*
*niall otwiera*
T:wszystkiego najlepszego solenizancie!!
J:tak najlepszego bracie!!! *tina wrecza niallowi tort*
n:oh dzieki, wchodzcie, to mamy rodzinke w kaplecie...
gdy harry i paulina zauwazyli tine zrobilo im sie troche cieplo i czuli sie niezbyt komfortowo...ale jakos przezyli te 15 minut...
H,P:my juz musimy leciec!
N:co? czemu?
Li,M:no my tez juz lecimy!
N:ale ale...
Lo:to ja zabieram sie z wami...
Z:a ja jeszcze musze...
W:no my tez musimy...
N:wy tez? no wezcie przestancie...
T:to jak juz tak wszyscy ida to my...my..
J:no to my tez!
N:ale ale...
Wszyscy: narazie!
*wszyscy wyszli i bylo cicho, tort zjedzony, zostal tylko balagan, jedna wielka masakra*
N:czy, czy ty to widzialas?
e:trudno bylo nie zauwazyc jak 9 osob sobie poszlo...
n:i co i tak poprostu wszyscy zostawili mnie samego w urodziny?
e:nie nie samego....jestem przeciez ja...
N:no, chociaz ty jeszcze mi zostalas, pewnie moja rodzina nawet nie wie ze mam dzis urodziny...
e:niall nie przesadzaj...przeciez wyslali ci kartke urodzinowa...
n:no niby taaak...
e: no spokojnie...do twojej rodziny jedziemy w przyszlym tygodniu, a na rejs za niecaly miesiac, i co cieszysz sie?
n:TAAAK!!! a najbardziej z tego drugiego pomyslu...*wzial cie na rece i zaczal calowac* (i bla bla bla..."znowu zygam tencza")
*wieczorem*
e:niall a moze jak dzisiaj sie nam nudzi i jestesmy sami to moze...
n:tak tak...
e:to moze pojdziemy dzis do jakiegos klubu sie rozerwac...
n:ooo...a ja myslalem....ale ok...w sumie dobry pomysl...
*pol godz pozniej*
estera wychodzi z lazienki przebrana w mala czarna z dodatkami srebra + rajstopy ze wzorkiem i buty na obcasie (w sumie cala na czarno "czy ja jakas gotka jestem") tak czy owak...wlosy mialam rozpuszczone i lekko pofalowane... usta mialam pomalowane na mocny czerwien...wiec wychodze z tej ubikacji w koncu a prze de mna stoi niall wpatrzony jak w lustro...
n:wow...wygladasz....wow...
e:dzieki!
n:do kogo sie tak wystroilas?
e:ah...no....wiesz do takiego jednego chlopaka...*mina nialla nie byla zadowalajaca* ma mozna powiedziec blad wlosy...pochodzi z irlandi...ma dzis urodziny *zaczal sie pod nosem smiac* ...i baaaaardzo go kocham... *a niall z zachwytu dal mi wielkiego buziaka*
e:ale nie moge powiedziec ze ty sie nie wystroiles...wygladasz super...
n:tylko super? ja ci tu z wow wyskakuje a ty mi tylko super?!!! *usmiechal sie lekko*
podchodze do niego blizej i do ucha mu szepce
e:wygladasz...wooooow super!!! *i oboje zaczelismy sie jak glupi smiac*
*pod clubem*
n:jakos dzisiaj nie ma tu duzo ludzi...
e:no faktycznie nie ma....ale to sobie chociaz potanczymy nie w tloku...
*wchodzimy do srodka*
CALA SALA: HAPPY B-DAY NIALL!!!
niall byl w ogromnym szoku...
n:oh, nie spodziewalem sie tego...
przybiega do niego zayn, wiki, paulina, harry, louis, tina, josh, liam i madzia :I OTO NAM CHODZILO!!!
*impreza byla swietna wszyscy bawili sie baaaardzo dobrze*
T:co? gdzie ja do licha jestem?

________________________________________
 Ja wiem, tu są urodziny nialla, ponieważ napisałam to właśnie w dzień jego urodzin :))