XXXIII
*w tym samym czasie*
Mag:Alice chcesz iść na spacerek? co? *Alice tylko się uśmiechnęła* no to idziemy...Liam idziesz z nami?
Li:jasne!
*w parku*
A:y..y..y...*wyrywała się z rąk i pokazywała palcem*
Mag:co tam jest?
Li:ona chce chyba lody..
Mag:no bo chyba nie chce tego faceta co tam stoi...*liam zrobił dziwną minę* okej pójdę jej po te lody, chcesz też?
Li:nie dzięki...
*magda poszła do małego stoiska z lodami przy którym sprzedawał ładny chłopak ok lat 22 o brązowych oczach i włosach, trochę podobny do liama*
Ch:co podać ślicznej dziewczynie?
M:*zaśmiała się* dziękuję, poproszę jedną gałkę czekoladową...
Ch: tylko jedną?
M: tak *gdy chłopiec nakładał gałkę obróciła się za siebie a liam z alice jej pomachali*
Ch: twój chłopak?
M: tak.
Ch: twoje dziecko?
M: nie, przyjaciółki
Ch: uff...
M: co proszę?
Ch: to znaczy fajnie...
M: czemu zrobiłeś uff??
Ch: nie ważne..
M: dziwny jesteś, dziękuję *wzięła lody i poszła*
*chwilę później*
Li: długo z nim gadałas nie podrywał cię?
M: ummm co? nie, myślę że nie...
Li: o czym gadaliście?
M; o tym jakiego mam wspaniałego chłopaka...
Li: serio?
M: noo...
A: slelio? *popatrzyli na nią z dużym uśmiechem*
M: kochanie powiedz to jeszcze raz...
Li:no powiedz wujkowi...
M; kurcze nie chce powiedzieć...musimy im to powiedzieć...
Li:szkoda że jej pierwszym słowem było "serio"
A: slelio *powtórzyła*
M:liam, ona nauczyła się mówić...co tam że to dopiero pierwsze słowo...ale to już coś!
Li: chodź idziemy im powiedzieć! *zabrali się i poszli, przechodzili obok tego chłopaka*
Ch: gratuluję...*oboje popatrzyli na niego dziwnym wzrokiem i tylko powiedzieli niechętne "dziękuję"*
*chwilę później*
Li: ej co to za chłopak?
M:a mnie się pytaj...skąd mam to wiedzieć?
Li:mówi do cb jakby cię znał...
M:nie znam facia i tyle...
A:slelio?
Li:no to super, teraz będzie przemądrzała..*oboje się zaśmiali a Alice za chwilę również*
*w domu*
Mag:ej mamy dla was....ej co tu robi Paulina...Harry cześć, nie jechałaś?
P:umm...nie *pokazała pierścionek na ręce*
Mag:o boże to wspaniale...
Li:nie no stary nic nie mówiłeś...
H:nie musiałeś wiedzieć...
Mag:a reszta??
P:dowiedziała się 5 min temu...
Mag:to my mamy też taką fajną wiadomość do was...
A:slelio? *wszyscy się patrzą na alice jak wryci, tylko liam z madzią zaczeli się śmiać*
Li:no właśnie...Alice powiedziała swoje pierwsze słowo...
N:no, moja córcia....chodź do mnie...*podbiegł, wziął ją na ręce i ucałował*
E:czemu jest cała brudna? Niall wpierniczałeś znów czekoladę??
N:nie...*estera zrobiła minę like "nie wierzę ci"* no na serio! no dobra jadłem....ale to nie ja ją ubrudziłem...
M:no...ona jadła lody czekoladowe w parku...........o kurde!
wszyscy: co?!
M:ja temu chłopakowi nie zapłaciłam...
Li:tak się w niego wpatrzyłaś że zapomniałaś zapłacić?
M:jak byś chciał wiedzieć to nie....zapatrzyłam się w was jak mi machaliście...
N:dobra....masz za freeko!
M:nie no coś ty...pójdę mu dać tą kasę...może dlatego się tak dziwnie zachowywał
Li:iść z tobą?
M:nie nie trzeba..
*wyszła, a że zbliżał się wieczór to się trochę pośpieszyła i była na miejscu w ciągu 3 min*
M:ummm cześć...
Ch: cześć!
M:sorry, że zapomniałam ci zapłacić tych lodów...mogłeś mi przypomnieć...
Ch:ale ja właśnie nie chciałem
M:jak to?
Ch:wiem że kupowałaś to tej małej, Alice..
M:skąd ty znasz jej imię? *przeraziła się*
Ch:Nie martw się, wiem że to córka Estery i Nialla
M:śledzisz nas??
Ch:no nie żartuj...
M:co?
Ch:nie pamiętasz mnie?
M:no chyba sobie ze mnie żartujesz?
Ch:no raczej nie...weź proszę cię...
M:nie znam cię...tu masz kasę...i zostaw mnie...*odchodziła ale złapał ją za rękę*
Ch:czekaj...
M:puść mnie! słyszałeś, bo będę krzyczeć!
Ch:to ja....Robert!
M:nie znam!
Ch:chodziłem z tobą do szkoły...
M:dalej nie kojarzę....
Ch:no proszę cię...na prawdę nie przypominasz sobie mnie? *przypatrzyła się i ciągle myślała o jakiego Roberta chodzi z czasów szkoły*
M:Robert?
R:no brawo!
M:boże...co ty tu robisz?
R:dostałem kurs na pianino w Londynie.....więc jestem...
M:to super...ale czemu sprzedajesz lody??
R:no wiesz...jakoś trzeba trochę podrobić...
M:jak mnie poznałeś...
R:no wiesz, ty się nie zmieniłaś...
M: za to ty baaaaardzo...
R:no zauważyłem, jak mogłaś swojego przyjaciela nie pamiętać...
M:przepraszam... *rozmawiali bardzo długo, a że Liam bardzo się zawsze o madzię boi więc zadzwonił*
Li:kochanie, gdzie jesteś?
M:no w parku..
Li:jeszcze?
M:tak...zaraz będę...poczekaj chwilę *zasłoniła słuchawkę* miałbyś ochotę wpaść?
R:z miłą chęcią...
M:liam posłuchaj będziemy mieli fajnego gościa..
Li:kto to?
M:zobaczysz...
Li:okey...ale wracaj szybko bo bardzo tęsknię...
M:już idę...
Li:kocham cię...
M:ja cb też...*rozłączyła się*
R:widzę, że bardzo cię kocha
M:umm...tak!
R:dużo o was się słyszy...
M:co?
R:z gazet i nie tylko...
M:aha...no fakt...sorry zapomniałam, żyjemy jak...
R:jak zwyczajni ludzie...tak wiem...
M:skąd?
R:po pierwsze to widać, no a po drugie byłem z taką jedną sławną dziewczyną...nazywa się Perrie Edwards
M:żartujesz?
R:nie a co?
M:ona chodziła z Malikem...
R:wiem...dlatego się rozstaliśmy...
M;ohh....
R:tak...ale zmaściłem coś gorszego...
M:co takiego?
R:te pare lat temu....zakochałem się w pewnej dziewczynie...no ale niestety nie wyznałem jej miłości...
M:a widziałeś ją jeszcze kiedyś...mogłeś jej to powiedzieć...
R:no właśnie jest taka sprawa że spotkałem tą dziewczynę no ale niestety ona ma juz chłopaka...
M:no to nie wiem co powiedzieć...
R:no niestety...
M:ummm... to co idziemy?
R:jasne...
*w domu drzwi otworzył liam*
Li:co on tu robi?
R:cześć
M:poznajcie się...liam robert, robert liam...*podali sobie ręce*
Li:to wy się znacie...
M:tak, nie poznałam go na poczatku..
R:gdybym ci nie powiedział że to ja to byś dalej nie wiedziała...
Mag:no dobra...*po chwili*
E:Robert to ty?
P:ej to jest Robert!
W:ty no faktycznie...
Mar:Robert?
T:cześć!!
R:widzisz mnie to poznały...
Mag:jakoś nie wierzę...
R:no dobra masz nas...
Mag:co?
Mar:my wiedziałyśmy, że go dziś spotkasz, pisaliśmy z nim na facebooku...
R:no i tak wiedziałem, że to dziecko jest Estery...a tak wgl to jej ojciec jest sławny...
Mag: ohh...a liam, ty wiedziałeś...
Li:no niestety nie...
W:no, on nie wiedział...
Mag:dobra...to może pójdę coś zrobić zjeść...
E: ja mogę zrobić, siedź!
wszyscy: NIEEE!
E: co?
N:to znaczy kochanie..usiądź, madzia zrobi....dobre jedzonko...nie przemęczaj się tak...
E:ej no nie jestem aż taka zła w gotowaniu...prawda?
T:musimy odpowiadać?
E:dobra nie ważne...*magda poszła do kuchni robić coś dobrego a robert wziął na stronę liama ale magda słyszała tą rozmowę*
R:uważaj na nią..okey?
Li:przecież to robię...nigdy bym jej krzywdy nie zrobił! stary co jest z tobą?
R:ona po prostu zawsze była ważną osobą dla mnie...
Mag:czyli ta dziewczyna o której mówiłeś w parku....czy to....
R:tak....to było o ciebie...
Mag:czemu mi nie powiedziałeś?
R:mówiłem ci już że się bałem...
Mag:teraz to wiesz....za późno...niestety...
R:tak wiem...
Mag: przepraszam...ale źle się czuję...*pobiegła na górę do sypialni*
R:ummm....to ja może...już pójdę...
W:nie zostaniesz na kolacji?
R:może innym razem...narazie...*wyszedł a liam pobiegł do madzi*
*w sypialni*
Li:kochanie co jest? *płakała*
M:za późno...
Li:ale chodzi ci o niego?
M:tak...nie rozumiesz...też byłam w nim zakochana...no ale myślałam że to on pierwszy to powie...
Li:kochanie ale źle ci ze mną?
M:NIE! NIE ! nie o to chodzi...ty jesteś najlepszym co mogło mi się przytrafić...
Li:więc...?
M:nie ważne....zakichał sprawę...mam ciebie, to ty jesteś tym jedynym, to ciebie kocham! *wtuliła się mocno w niego, a on najpierw pocałował ją w czoło, otarł łzy i pocałował czule w usta*
_______________________________________
jak wam się podoba?
komentujcie :))
omg! :o zaje*****
OdpowiedzUsuńhaha dzięki :)
Usuńkurcze, super piszesz te imaginy, czekam na kolejną cześć!!!
OdpowiedzUsuń