Na samym początku chciałabym złożyć życzenia mojej "fance" haha <żart> z okazji jej urodzin...Happy B-Day! I mam dla Ciebie Sandro właśnie tego imagina...nie będę zmnieniała imienia z Tiny na Sandrę, bo czytający zgłupną, kto to znów? co jest grane? Ale wiedz że to dla cb ;) - życzę miłego czytania ;)
~~ESTHER~~
XXXI
*rano w łóżku*
Lo: idę coś zjeść!
T:ej to mi też przynieś....
Lo...*wzdechnął*
T: no pliss...
Lo: co chcesz??
T:nie wiem...bądź kreatywny, zrób mi coś dobrego.
Lo: Okey. *puścił oczko*
*10 min. później*
*puk puk*
T: kto tam?
Lo: "SUPERMAAAAANNNN!!!" *z za drzwi*
T:nie potrzeba mi supermena!
Lo:jak to nie?
T:no po prostu!
Lo:czemuu???
T:no bo mam takiego jednego świra....który jest walnięty....ale za to go kocham...
Lo:awww...a ten świr może wejść?
T:no nie wiem...a co??
Lo:no bo tem świr tu też jest no i...no i chciałby wejść...
T:ughh...wejdź ty dziwaku jeden!
Lo:*wszedł* a myślałem że jestem świrem...
T:nie ty zawsze będziesz moim dziwakiem!
Lo; awww...*pocałował ją czule*
T:dobra to co dla mnie przygotowałeś?
Lo:moj specjał...*wyciąga z za pleców* proszę smacznego...
T:żartujesz sobie ze mnie....racja?
Lo:no właśnie...nie a co? czemu? nie podoba ci się? nie smakuje ci taki coś??
T:znaczy się no wiesz....
Lo:nie lubisz prawda?
T:no właśnie...
Lo:jak mogłaś to powiedzieć! marchewki są przepyszne!
T:tak...są ale ja ich nie lubię...
*louis strzelił focha i wyszedł*
Tina się ubrała i zeszła zobaczyć czy lou dalej ma focha, patrzy a tam przygotował jej super śniadanie dla dwóch osób.
T: o boże!
Lo:no w końcu zeszłaś! myślałem że będę musiał cię z tego łożka dzisiaj koparkom wyciagać..
T:ale lou, ty to zrobiłeś??
Lo:tak..to ja..
T:bo wiesz....Estera też rob...
Lo:nie to ja robiłem!
T:aham...
Lo:to proszę usiąść...*odsunął krzesło*
T:oj jaki dzentelmen...
Lo:czyli zmnienisz wkońcu tego dziwaka?
T:niestety nie...ale możesz starać się dalej...
Lo:staram się....
T:a tak właśnie, czemu się tak starasz.? ty coś tu jest nie tak!
Lo:nie żartuj!
T:co?? coś się stało??
Lo:zapomniałaś?
T:zapomniałam o czym??
Lo:jak mogłaś!
T:ale o czym niby zapo.........o kuuuurdeeee!!!
Lo:no właśnie!
T:DENTYSTA!!!! dzięki że przypomniałeś...lecę....*wybiegła szybko*
Lo:COOO??? mi chodziło o naszą 2 rocznicę!! *ale już nie słyszała*
*z perspektywy louisa*
Jak mogła zapomnieć o ważnym dla nas dniu? Na serio czy to ja już jestem jakimś....no nie wiem...jak ona znów mnie tam nazywa...aha dziwakiem? Nie wiem ale smutno mi się bardzo zrobiło.
Z: wy dzisiaj macie drugą rocznicę? *schodził ze schodów*
Lo:*zamyślony* ymm...jeszcze raz co?
Z:mówiłem że dzisiaj macie 2 rocznicę tak?
Lo:a ty skąd wiesz?
Z:no wiesz darłeś się na cały dom...
Mar: no właśnie! co się stało?
Lo:tina zapomniała o naszej 2 rocznicy...
Mar: boże to jest Tina....wiesz jaka jest....tej to nie ogarniesz...
Lo:ale myślałem, że chociaż o tym będzie pamiętać...
Mar:pójdę z nią pogadać...
Lo:taaa...mówiła, że idzie do Dentysty!
Mar:dentysty...?? aaaaahaaa...no faktycznie chyba miała iść...to wiesz ja pójdę tam z nią...narazie...
Z:wiesz co??
Lo:taaak...
Z:więc co?
Lo:idziemy zjeść śniadanie...
Z:Lou nie...myślałem o tym że tu mi coś śmierdzi...
Lo:wiesz co mi też tak się zdaje....
E:jak mogłeś...ja ci tu śniadanie robię i dla tiny a ty mówisz że coś śmierdzi?
Lo:ale przy niej się nie przyznawaj że to ty gotowałaś...
E:tak tak..jasne...
Z:nie o to mi chodzi...
Lo:to o co??
Z:dobra nie ważne!
*z perspektywy tiny*
kurde zapomniałam o naszej rocznicy...co teraz? co mu mam kupić? omg nie mam dużo czasu...bo ja wiem co on chce? zrobił mi śniadanie to może też bym mu coś zrobiła....ale co??
Mar:ejj....czekaj!
T:ohh maryśś dobrze że jesteś...bo jest wielka sprawa jaa..
Mar:zapomniałaś o waszej rocznicy i wymigujesz się, że niby idziesz do dentysty ale tak naprawdę idziesz coś kupić louisowi...tak wiem....
T:łał...więc taka wielka to nie jest bo ją ogarnęłaś...no właśnie skąd wiedziałaś??
Mar:no wiesz louis jest załamany że zapomniałaś...ale udało go się wkręcić z tym dentystą więc...masz jeszcze szanse żeby to naprawić i może zdążysz..
T:ale co ja mam mu dać??
Mar:no nie wiem właśnie...
*po całych 2 godzinach szukania prezentu zrezygnowały i wróciły do domu. Tina wchodzi do domu i widzi louisa jedzącego popcorn samego wpatrującego się w telewizor*
T:louuu...*nie odpowiadał* wszystkiego naj z okazji naszej rocznicy.. *dalej nie odpowiadał* no dobra przyznaję się...zapomniałam o naszej rocznicy, bardzo cię przepraszam za to...naprawdę nawet nie wiesz jak bardzo mi wstyd że zapomniałam o tak ważnym dniu jak ten...wymyśliłam to wszystko z dentystą i chciałam ci coś kupić ale tak naprawdę nie wiedziałam co chcesz...*mówiąc to podchodziła do niego* co potrzebujesz...o czym marzysz...jestem beznadziejną dziewczyną co nawet nie wie co chciałby swój chłopak...
Lo:dalej nie rozumiesz?
T:ale co, bo pogubiłam się...
Lo:nie rozumiesz że ja niczego nie chce...mi wystarczysz tylko ty, ja chciałem tylko ciebie w tym dniu a ty gdzieś pobiegłaś...ale najgorsze było to, że zapomniałaś o tym ważnym dniu...
T:przepraszam...na prawdę...
Lo:nie łatwo wybaczę...
T:to co mam zrobić?
Lo:chodź tu do mnie!!! *usiadła na kanapę, przytuliła się mocno do lou, a on ucałował jej czoło*
T:wszystkiego naj *powiedziała mu do ucha*
Lo:tak właśnie wyobrażałem sobie nasz dzień...leniuchując przed tv jedząc popcorn i się tuląc do siebie...
P:tak....*schodziła z schodów* po prostu pasujecie do siebie...dwa leniuchy jedne!!!
Lo:nie przesadzaj!
P:Estera za ciebie śniadanie dla Tiny przygotowała...
Lo:cicho!!
T:nie martw sie wiedziałam że to zrobiła Estera...ona nie umie gotować a tą potrawę wyczułam ze 100 km.
Lo:czyli nie gniewasz się??
T:Nieeee ty dziwaku!!!
__________________________________________
Mam nadzieję, że się podobało...bardzo proszę o komentarze oraz jeszcze raz składam życzenia naszej jubilatce ;))
to je gitne :)
OdpowiedzUsuńhahaha :D dzięki Tina *.*
OdpowiedzUsuńgenialny!!!
OdpowiedzUsuń