Strony

sobota, 15 grudnia 2012

Imagin cz.17

XVII
Ks:proszę powtarzać za mną:Ja Niall...
N:Ja Niall....
Ks:biorę ciebie Estero za żonę....
N:biorę ciebie Estero za żonę.... * w tym momencie matka estery się wzruszyła*
Ks:i ślubuję ci...
N:i ślubuję ci...
Ks:miłość...
N:miłość...
Ks:wierność...
N:wierność....
Ks:i uczciwość małżeńską....
N:i uczciwość małżeńską...
Ks:oraz, że cię nie opuszczę do śmierci...
N:oraz że cię nie opuszczę do śmierci....
KS:tak mi dopomóż panie Boże wszechomogący...
N:tak mi dopomóż panie Boże wszechmogący....
Ks:w trójcy jedynej....
N:w trójcy jedynej....
Ks:i wszyscy śmieci.
N:i wszyscy śmierci.
*ksiądz obrócił teraz się w stronę estery, a ona powtarzała to samo, bardzo się przy temu wzruszyła, a niall tylko próbował ją rozśmieszyć, by nie miała grobowej miny, on nie lubi jak nie jest wesoła i płacze*
*nałożyli sobie obrączki*
Ks:a teraz może pan młody pocałować panią młodą *w tym momencie niall przybliżył się do niej wzią w jego dłonie jej twarz i namiętnie pocałował jej usta, wszyscy goście wstali i zaczęli klaskać w dłonie. jej i jego mama mocno płakała ze wzruszenia*
*zaczęła się zabawa ale najpierw niall chciał przemówić*
N:*widelcem zatrzaskał w kieliszek*chciałbym wznieść toast za moją żonę....bez której nie potrafiłbym żyć, jest dla mnie wszystkim i bardzo ją kocham...
E:*estera tylko mimiką twarzy powiedziała*ja też ciebie bardzo kocham....
*no i zabawa się zaczęła*
E:niall codź do moich rodziców...
N:naszych, okey...
E:mamo, tato, jak tu przyjechaliście?
M.E.:no wiesz...niall wszystko załatwił....
E:naprawdę?
M.E:noo...tylko się go trzymaj...
E:nie zamierzam go nigdzie puścić....*spojrzała na nialla*
N:no i dobrze!
*impreza dobiega już końa, para młoda opuszcza wesele na plaży*
*w pokoju*
N:w końcu jesteś cała moja...*przybliża się do estery*
E:dlaczego w końcu? zawsze byłam cała twoja...
N:tak ale teraz już na zawsze i tylko moja....*zaczyna całować ją po szyi*
E:hmm....niall...
N:co kochanie? *lekko pokłada ją na łóżko*
E:co zamierzasz dzisiaj robić?
N:no nw? zastanówmy się....ale to potem, teraz mam coś lepszego! *powoli ale namiętnie ją rozbiera*
E:aham...już rozumiem...*oboje się zaśmiali*
N:głupiutka jak ja cię kocham...*niall szybciej pozbywał się ubrań niż ona, ponieważ nie chciał ją zranić zrywając z niej ubrania. Po pewnym czasie oboje już na sobie nic nie posiadali, tylko mieli siebie i tylko siebie*
* na sali*
H:Paulina myślisz, że łóżko już dawno jest rozwalone?
P:nie wiem kochanie, a co?
H:nie nic....sam bym sobie porozwalał...*i zrobił ten uśmiech swój*
P:czy to jakaś propozycja?
H:a co zgadzasz się?
P:teraz jak jesteśmy pijani?
H:to właśnie o to chodzi...
P:....okey
*zayn z Louisem leżeli już pod stołem + tina*
W:zayn gzie ty jesteś? *w końcu go znalazła* Boże ale z ciebie jedzie!
Z:oh....kochanie!
W:no wstawaj z tej ziemi, może lepiej pójdziemy już do pokoju co?
Z:tu jest mi dobrze, dziękuję!
W:co? nie przecież na ziemi nie bedziesz spał!
Z:kochanie nie mam dzis ochoty a nawet sił...
W:na co? na spanie?
Z:tak? chyba przespanie się z tobą...
W:co? nawet z tobą jako pijanym nie mam zamiaru...chodz do łożka...
Z:nie! zostaję tutaj!
W:a to całuj ziemię....nie mam zamiaru cię przekonywać, idę spać....
M:idziesz już?
W:tak...
M:no a on?
W:chce tu zostać, to niech śpi...
M:no w sumie to my też już idziemy, Liam idziesz!?
Li:tak! a co z tą zakochaną parą?
M:co tina i Lois? A niech też tam śpią, przecież nie będziemy ich taszczyć przez cały hotel.
Li:dobra to idziemy!
*godz później*
zayn się przebudził i powoli 'szedł' do hotelu...przychodzi do pokoju słyszy, że ktoś się kąpie, pomyślał, że to wiki i kładzie się na łóżku i zasypia.
z łazienki wychodzi niall
N:zayn? ZAYN! co ty tu robisz!?
E:co? *obraca się na lewo* co ty tu robisz?
Z:ups, sorry, pomyliłem pokoje....już spadam...

*********************************************
sorry ale jakoś nie miałam weny, obiecuję, że się poprawię.....
xxx



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz