***na samym początku, chciałabym złożyć mojej Tinie (jednej z bohaterek tego opowiadania) życzenia urodzinowe + ten oto imagin ***
XVIII
H,Z,Li,M,Lo,E,P,W,N: Happy b-day to you, Happy b-day to you, happy b-day dear Tina, Happy b-day too you!
T:ojej, nie zapomnieliście....
Lo:nigdy! *podszedł do jej łóżka i ją pocałował*
T:ojej...
P:a tu masz prezenty!!
T:dobrze ale zobaczę je później okey....*louisowi zrzędła mina*
Lo:no dobra....
*godz później*
wszyscy siedzieli przy stole. estera, paulina i madzia zrobiły śniadanie, a wiki znów nie chciało się nic robić....
T:gdzie jest louis?
W:a nie ma go tu?
T:wiesz, gdybyś się ciągle nie wgapiała w zayna to może byś zauważyła, że go nie ma....
W:tina!
T:no co?
W:ciiii....
Z:wiki, znowu? znowu się nakręcasz na mnie?
W:co? gdzie tam....
Z:mamy tyle czasu wieczorem...
W:zabiję cię tina!
T:haha, dobra to wiecie gdzie lou czy nie?
wszyscy:NIE!
T:dobra, spokojnie...*i poszła go szukać*
gdy nie było tiny już w kuchni....
N:myślicie, że go znajdzie?
E:myślę, że nie ale on się jej da znaleźć, louisa nie znacie?
H:no masz rację....
Z:jak tam noc poślubna co?
*niall z esterą się na siebie popatrzyli i się uśmiechnęli*
E:no wiesz....
N:ty powinieneś wiedzieć...
Z:ciii....
W:co? o co chodzi....
Z:zabiję was....
N:to pa...*wziął esterę za nadgarstek i pociągnął za sobą*
H:no to będzie teraz przedstawienie...
P:muszę to zobaczyć....
W:coś ty znowu zrobił co?
Z:no bo ja....
W:mówiłam chodz do pokoju to nieeee...
Z:no ale....
W:wolałeś całować ziemię zamiast mnie....
Z:ale wiki....
W:teraz to wiki, wczoraj ziemia....
Z:ALE BYŁEM PIJANY!!!
W:nie takim tonem do mnie dobra!!!?
M:hahahaha
Li:hahahaha
P:hahahaha
H:hahahaha
W:co znowu?
M:ty mnie rozbrajasz!
W:wynocha!
*Liam podchodzi do wiki*
Li:wiki spokojnie....
W:jakie spokojnie, on mi zjadł pączki!
Li,M,Z,P,H: WTF?
W:dobra, dobra robię sobie z was jaja! Macie potem takie dziwne miny....
Z:A chcesz widzieć tą? *zbliża się z jego zła miną do niej ale w końcu ulega pokusie i ją całuje*
*w tym samym momencie tina*
T:gdzie jest lou? Ej louis!!! *wchodzi do łazienki, tam go nie ma, wchodzi do sypialni*
Lo:hey babe....
*było jasno ale louis zasłonił okna, rozstawił i zapalił świece oraz rozłożył płatki róż wokół pokoju oraz zrobił z paru serce z napisem "L+T=♥forever"
T:o boże...Louis...
Lo:kocham cię, wiesz o tym?
T:wiem, ja ciebie też bardzo kocham...
*on podszedł do nie i mocno ją pocałował*
Lo:mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę....
T:serio? jaką?
Lo:kupiłem nam dom w Londynie....
T:co? na serio?
Lo:tak, w końcu mamy prywatność i swój własny dom...
T: o mój boże.....dziękuję...*zawiesiła się mu na karku i mocno przytuliła*
*niall*
N:dobra jutro jest koniec świata, to co mamy siebie razem tylko dziś?
E:kochanie ale ja....
N:tak wiem, ze nie wierzysz w koniec świata....
E:no tak ale....
N:no i wiem, że mnie nie opuścisz do końca życia....
E:tak ale....
N:wiem, że nie przeżyjesz bo dużo jem....
E:ale ja...co?!
N:no co?
E:okey ale ja muszę....
N:do toalety?
E:niall nie, ale w sumie to tak....
*min póżniej*
E:niall posłuchaj.....ja jestem w ciąży.....
******************************
I co może być? mam nadzieję, że lepszy....
jest ankieta, kto czyta, głosuje :)
*Tina jeszcze raz 100 lat*
Ojejku wiki najlepsza.P.
OdpowiedzUsuńhahaha :D tak miało być :P xxx
Usuń