Strony

środa, 30 stycznia 2013

Imagin cz.26

XXVI
*powrót do czasów teraźniejszych*
E:może mnie kochasz ale i tak sobie później pogadamy...
N:ale ja przecież nic nie zrobiłem...
E:no to się jeszcze okaże...
Mar:to co?
W:widzę, że poznałaś już Josha...
Mar:tak *uśmiechnęłą się*
J:przynieść ci może coś do picia?
Mar:ymmm...a byłbyś tak dobry?
J:no jasne...już idę... *puścił jej oko*
T:*wzięła marię na bok* no chyba się w cb nie zakochał?
Mar:a gdyby to co, masz z tym jakiś problem?
T:co wy wszyscy z tymi problemami do mnie?
Mar:bo czepiasz się....zmieniłaś się od wyjazdu...
T:ja się wcale nie zmieniłam!
Mar:tak zmieniłaś się...bardzo...to już 4 lata się nie widziałyśmy, nie uważasz, że to długo?
T:no bo to jest długo...
Mar:no i nie uważasz, że mogę to bardziej zauważyć? wszystkie się bardzo zmieniłyście...
T:tak? ty też się zmieniłaś...
Mar:możliwe ale ludzie się zmieniają...
T:to mnie się sama nie czepiaj...wiesz kim on jest?
Mar:to josh no i co?
T:tak ale też nie wiesz, że to mój były prawda?
Mar:co?!
T:no wiesz, po roku przestałyśmy dzwonić do siebie i trochę się tu pozmieniało...
Mar:tak? to co?
T:ty zapewne szłaś do szkoły, prawda?
Mar:noo...i pracowałam...
T:no widzisz, ale od kąd my poznałyśmy chłopców zaniedbałyśmy się i zostawiłyśmy szkołę...tylko madzia chciała ją ukończyć i to zrobiła...
Mar:a pracujecie?
T:nie, Estera szukała ale od kąd ma małą i Nialla to poprostu starczy im tylko z kasy jego więc...
Mar:no a wy? reszta...
T:no więc to może głupio zabrzmieć ale my także utrzymujemy się tak jakby z ich 'wypłaty' ...
Mar:co? to wy od samego poczatku żyjecie tu dzięki nim?
T:nie, to nie tak, oczywiście, że trzy z nas poszły do pracy...
Mar:jak znam życie to Estera, Madzia i Paulina...
T:no wiesz....skąd wiedziałaś?
Mar:za dobrze was znam, no kontynuuj...
T:no ale później byłam z Harrym...
Mar:ty? żartujesz?
T:nie, zrobiłam takie małe świństwo wiktorii
Mar:chyba jej nie...*tina pokiwała głową* niee...
T:no niestety tak...no a potem byłam z Joshem ale go zdradziłam z Louisem no i tak już zostało...
J:o czym tu tak gadacie? *podaje marii szklankę*
T:a o niczym...
J:aha...już mi prawdę mówisz...
T:nie wierzysz?
J:no jakoś nie...wiesz...ciekawe czemu? zastanówmy sie a może dlatego że mnie zdradziłaś?
T:oh Josh proszę nie zaczynaj!
J:czemu to super temat!
Lo:co tu się dzieje?
T:nie nic...
J:aha mu też mówisz nic? a może on wgl nie wie, że mnie zdradziłaś co? *tina popatrzyłą na louisa ale on uspokaja ją wzrokiem*
Lo:wiedziałem...
J:aha i pozwalasz na to tak?
Lo:nie ale ją kocham i wiesz co, w sumie to się cieszę...
J:CO?! cieszysz się, że mnie zdradziła?
Lo:od początku byłem w niej zakochany i nw czemu ale tego poprostu pragnąłem całym sercem...
T:jak mi styd, że na samym początku nie zauważyłam ciebie...
Lo:nie mogłaś a wgl to sam byłem z kimś innym...
T:taaaa niby z kim...
Lo:pauliną...
P:ciii....
Lo:no co? nie powiedziałaś im?
Mag:co?
W:co? jak mogłaś nam nic nie powiedzieć?
P;no ale...
Lo:nie powiedziałaś im? jak tak szło?
P:no wiesz same były zainteresowane swoimi chłopakami to nawet nie zauważały jak wychodziłam...
H:lou zradzałeś mnie? haha
Lo:harry, nie teraz, nie mam humoru...
H:co? ludzie słyszeliście co on powiedział?
W:zayn leć mu po marchewkę...
Lo:to nie pomoże...a tak wgl...jak już jesteśmy w szczerości to ja także znam wasze wszystkie sekrety...
T:louis proszę to sa niezbędne kłótnie...
Lo:nie no będzie zabawnie...wiedzieliście, że harry toczył z Esterą...
E:louis proszę nie zaczynaj tematu...
Lo:nie no muszę...wszyscy tu szczerością jadą to ja od siebie też coś dodam...harry powiedział że to JA zdradziłem go z pauliną a co on zrobił z Esterą...
N:co? *popatrzył się na Esterę*
E:nic nie było lou!
Lo:nie? a co to było jeden dzień w hotelu...
E:niby co?
Lo:no wiesz sama dobrze...
E:gadaliśmy o tym już...
N:ze mną o niczym nie gadałaś...
E:bo nie ma o czym...
N:jak to nie ma?
E:nie byliśmy nawet razem...
N:a więc jednak?
E:ale to nie to co sobie myślisz! harry pomórz!
H:niall nic miedzy nami nie było słyszysz?
N:to o czym on gada?
H:mu chodzi o to jak raz estera przyszła po coś już nie pamiętam bo im się skończyło ale ja jak zwykle wylałem coś na nią....no i nie chciałem by nie było plam i kazałem zdjąć jej bluzkę ale, że ręce też miała brudne to poprosiła bym to ja jej to ściągnął...
N:i zrobiłeś to?!
H:no tak ale...
N:wystarczająco powiedziałeś...
H:nie no bo louis wszedł właśnie jak jej tą bluzkę ściągałem no i wyszedł....nie wiedział okoliczności! zrozum!!
E:niall nie zdradziłabym cię, a tak wgl nie byliśmy nawet razem...
N:ale nie powiedziałaś mi o tym!
E:ale czy to ważne liczy się tu i teraz!
N:no nie wiem *i poszedł na górę*
E:wielkie dzięki lou! *poszła za nim*
Lo:o, o, o...wiemm...albo...
T:louis nie prosze...
Lo:czekaj dopiero się rozkręcam....na pewno wiedzieliście, że zayn jest z wiki dopiero po tym jak harry zdradził ja z tiną, hahaha zabawna historia, bo zayn tak na prawdę z wiktorią już był przed harrym ale ona go oszukiwała...
H:co?!
W:ale ja...
Z:harry stary no weź...masz paulinę...
H:cicho! zdradzałaś mnie?
W:nie, to nie tak...
Z:ej stary *podchodzi do niego*
H:spadaj!
W:sam mnie zdradziłeś, to mogło być!?
H:ale...to coś innego!
W:nie wcale że nie!
H:ale ja myślałem....jaki ja byłem głupi...
Z:stary proszę cię...no...masz super dziewczynę....
Lo:o, o ja wiem...
T:nie ty nic już nie wiesz!!
Lo:taaaakkk wiem...paulinko a pamiętasz jak tak bardzo byłaś zakochana w zaynie?
P:nie byłam!!
Lo:kłamiesz!
P:wcale, że nie!
Z:jak możesz mówić, że między nami nic nie było?!
P:Ugh!!!!!! skończcie już!!
Mar:ja już się straciłam!
Lo:tak na prawdę to tylko madzia była od poczatku wierna liamowi a on jej...
Mag:no to jest jasne ale mnie ciągle zastanawia skąd ty to lou wszystko wiesz...
Lo:no wiesz, jest się najstarszym, i ma się swoje sposoby!
Mag:taaak?
Lo:no...
Li:stary spójrz co zrobiłeś!
*louis ogląda się do okoła*
Li:zniszczyłeś związki!
Lo:nie zniszczyłem tylko wzmocniłem!
Li:tak ciekawe jak...zdradami?
Mar:STOP JUŻ PROSZE!!!
Mag:no właśnie!
Mar: Mi też jest ciężko..................hmmmm....jestem w ciąży....chłopak mnie zostawił...i co? a wy sobie związki takimi głupotami niszczycie? proszę was....jestescie niesamowici, niesamowicie do siebie pasujecie...jak możecie to wszystko niszczyć?
H:ona ma rację....skończmy to już!
Mag:no właśnie...to tylko bzdury...teraz już jest wszystko tak jak powinno być!
Li:tak skończmy już temat...
W:i włączcie muzykę, chcę potańczyć!
*włączyli to : http://www.youtube.com/watch?v=G2yP9i31JzA *
Z:zatańczymy?
W:jasne, z toba zawsze!
Li:zatańczymy kochanie?
Mag: tak *uśmiechnęła się*
J:zatańczysz ze mną?
Mar: taaak, haha
T:coś to zrobił durniu?
Lo:nic, zatańczymy?
T:no jasne!
H:kochanie...
P:tak?
H:zatańczysz?
P:moze...
H:no weź chyba nie jesteś zła?
P:ja? o co niby?
H:no fakt, to ja powinienem był być zły...
P: ):
H:żartowałem, zatańczymy?
P:okey ..
*na górze*
E:niall, weź nie bądź zły, proszę....
N:nie mam byc? jak ja nie mam być zły jak to....co się dowiedziałem to...
E:ah weź to tylko bluzka... to nic takiego!!
N:jak to?
E:no weź a co było przed ślubem pamiętasz?
N:nie nie pamiętam *pamiętał ale udawał*
E:no nie udawaj, kazałeś im ściągnąć mi ubrania i zamknęli mnie do jakieś komórki, nawet nw co to było? i co harry tez tam był!
N:ale to coś innego!
E:nie, wcale że nie...dlatego tylko mu ufałam...
N:dobra żartowałem...
E:ale z czym?
N:nie jestem wgl zły?
E:co?
N:no nie jestem, chciałem tylko harremu dac nauczkę...
E:ale czemu?
N:no tak, żeby ni myślał, że cb zdobył tak łatwo...
E:awww....*całus* chodź idziemy tańczyć, chyba się uspokoiło, leci moja ulubiona piosenka...
N:jasne idziemy!!
*rano*
T: wstawaj dziwaku!!
Lo:co?!
T:wiesz jak ci wczoraj biło!
Lo:co? wcale, ze nie...
T:na pewno?
Lo:a to niby co się stało?
T:byłeś tak pijany, że gadałeś o wszystkich zdradach...i wiesz jaką kłótnię tu zrobiłeś?
Lo:na prawdę? nie pamiętam nic! aż tak się nachlałem? o boze!!! przepraszam...
T:to nie mnie przepraszaj...to ich..
Lo:okey zrobię to...*pocałował ją w czoło*

_____________________________________________________
podoba się? haha :D miłego czytania!! :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz