Strony

piątek, 21 września 2012

Imagin cz.3



III
*łazienka:(w)postanowiłaś się umyć by twoje troski i kłopoty zmyły się...*
wychodzisz z łazienki i wchodzisz do sypialni Zayna.zauważasz siedzącego go na łóżku i patrzącego się w twoje niebieskie oczy, które przykrywały umyte brązowe włosy...byłaś ubrana w koszulę zayna z napisem S.P.N. z której bardzo się śmiałaś bo wiedziałaś, że Harry podarował ją mu razem z tobą na 18 urodziny.
z:hahaha...
w:z czego się śmiejesz?
z:ah...ta koszulka.......nie ważne *śmiał się dalej pod nosem*
w:no coś ty.....wiem że ją ci dałam a teraz ty ją mi dałeś ale ..... to nie jest ważne..... ważne jest to gdzie będe spać?
z:yyymmm...no tu
w:a ty?
z:yymmm...no tu
w:jaaasneee...
z:no co? spałem już z tobą wczoraj to nic się nie stanie ....spoko...
w:....no ok
*a na dole*
film był tak romantyczny, że niall prawie przez cały film całował się z esti a liam y madzia....louis tez kleil sie do pauliny ale...ale ona...nie wazne...i uzadzili sobie balange, liam przyniosl piwa, wodke iwg. juz tam wszyscy byli cali naprani, najbardziej louis....*muzyka tak glosno gra ze trzesie sie caly dom*
*nagle dzwoni telefon*
*odbiera paulina*
P:halloooo....*glosem napranca*
?:haloo? kto mowi?
P:paulina, a kkto pyta...
?:ymm...harry! czy ty pilas?
P:ahhh...nieeee...skad ze, moze jedno potem drugie piwo i paree kieliszkow ale to co prawie niiiic!!!
H:yhym...taaa jasneee...
Lo:kto dzwoni *tez glosem pijanego*
H:wy wszyscy tacy jestescie....?
P:ymmm...tak, oh sorry nie! Wiki i zayn szli spac...
H:co? ale osobno?
P:nie no...cos ty!!! Liam nalej jeszcze...
H:co szli razem ze razem czy razem ale osobno?
P:boooze co to kartkowkaaa..?..sory nie uczylam sieee...
H:ze co? ja juz tam jade...
P:ok, ale ale harry!!!!
H:tak?
P:wiesz co??
H:no gadaj:
P:ja cie kocham...
H:co!?
P:no! TO! kocham cie!
Lo:mnie? ja cb tez!!!
P:nie! nie cb!!! *louis zrobil smutna minke*kocham harrego!!!
H:...
P:hallo?
H:yymm...zaraz tam bede...
P:to...pa
H:piiiiiiiiiip.... *odlozyla sluchawke*
*na gorze*
lezeliscie plecami do siebie ale rozmawialiscie...
z:wiki czy...czy ty mnie lubisz...?
w:co za glupie pytanie....oczywiscie ze cie lubie...
z:ale, ale lubisz ze lubisz czy lubisz bardzo?
w:lubie, lubie baaardzo...*zasmialas sie pod nosem* a...a ty mnie?
z:ja?
w:tak
z:ja lubie na zaboj... *owrocilas sie do niego twarza...
*chile byliscie w ciszy po czym powoli zblizaliscie sie do pocalunku...powoli...powoli....wasze usta juz prawie sie stykaly, nagle ktos wchodzi pedem do pokoju *szybko sie odsuwacie* to byl harry...a za nim stala paulina...
p:no chodz...GDZIE TU WCHODZISZ!? im sie nie przeszkadza!!!
H:jak moglas, jak moglas ....i to jeszcze z nim...
W:ODBILO CI!!! nic miedzy nami nie zaszlo *wyszlas z lozka i podeszlas do harrego* a to wszystko dlatego ze tu wszedles! Co ty tu wgl. robisz co?
H:ja..
W:nie obchodzi mnie to! wynos sie!!!
H:ale ja....
W:slyszysz wynos sie nie chce cie jak narazie widziec, bo rozumiem ze moge ci sie nie podobac i wolales tine...ale mogles najpierw mi to powiedziec a nie ze tu ze mna krecisz a pozniej widze cie z moja najlepsza przyjaciolka w lozku!!!!
H:ale ale ty tego nie rozumisz...
W:ale tu nie ma czego rozumic, bo ja rozumiem wolisz tine to ok... ja za to wole....wole zayna *pokazalas na nie go palcem a on az sie z wrazenia wyprostowal i usmiechnal*
h:na serio?
W:tak!!! a teraz prosze wyjdz bo zle sie dzis czuje i chce isc spac!!! DOBRANOC! *popchnelas go tak ze wyszedl z pokoju i zamknelas przed nim drzwi*
*za drzwiami*
H:*stoi jak wryty patrzacy sie na drzwi*
P:Harry to....co robimy...?
H:*odwraca sie do pauliny, zdziwiony* co ty mi mowila?
P:co robimy?
H:nie nie to, to w telefonie...
P:ale o co ci teraz chodzi?
H:czy ja, ale powiedz szczeze, czy ja ci sie podobam...?
P:oh...i to bardzo.... *wzial cie za reke i zaprowadzil na dol, zrobil ci drinka i sobie tez*
*w pokoju*
z:ymm...czy ty na serio to mowilas?
w:ale ze co? ze wole cb od niego? tak!
z:nie nie o to mi chodzi!
w:?
z:chodzi mi o to, ze myslisz gdyby harry tu nie wszedl to cos...cos by sie tu miedzy nami wydarzylo?
w:sluchaj! jestes moim najlepszym przyjacielem, bardzo mi pomogles gdy harry mnie zdradzil a ja nie wiedzialam co ze soba zrobic...zayn sluchaj....
z:nie posluchaj...wiem co chcesz mi powiedziec, zebysmy zostali tylko przyjaciolmi i wgl ale ja...*i przerwalas mu dlugim i namietnym pocalunkiem, a pozniej (...)
*na dole*
paulina siedzi na kanapie z harrym obok nialla i estery ktorzy siagle cos sobie szeptaja i co chwile sie caluja...
H:czy ty mowilas to na serio czy tylko wyobraznia ci buzuje bo jestes...*przerwala mu pocalunkiem*
P:tyle wystarczy?
H:Ooo...taaakkk...*tym razem pocalowal ja on i to mocniej*
*nagle harry dostaje esa*
"sorry ale to nie ma sensu...zostanmy tylko przyjaciolmi, pozdrawia Tina :)"
harry na ta wiadomosc rzucil telefonem o sciane powiedzial "a co mi tam" i pocalowal namietnie pauline
#z punktu widzenia Tiny
T:NO, to jestem wolna...
Josh:juz nie! *pocalowal cie namietnie w lozku*
#punkt widzenia ogolny
*kuchnia*
Li:ty wiesz...
M:co wiem...
Li: jak ja cie baaardzo kochamm....
M:a ty wiesz co?
Li: co?
M:ja to wiem....*Liam pocalowal cie mocno i polozyl na blat  kuchenny*
#z punktu widzenia Nialla
Boze jak ja ja kocham....musze pomyslec cos o naszej drugiej rocznicy...ktora jest juz za nie caly miesiac...
e:kochasz mnie?
n:nie...
e:dlaczego?
n:bo ja cie strasznie strasznie kochammm...
e:ej wiesz co...?
n:co?
e:moze pojedziemy do siebie co, a ich tu zostawimy samych...
n:dobry pomysl...tylko moze spytamy liama czy nas zawiezie, ona jako jedyny nie pil *zachichotal sie lekko* EJ LIAM!!!
Li:CO?!
N:zawiozlbys mnie i ta pieknosc do domu!!!?
Li:spoko my tez juz sie zabiezemy do domu co nie?
M:tak, tez juz mam dosc, w sumie to troche mi nie dobrze, za durzo wypilam...
E:noo...ja tez...to jedziemy...a wy?
H,P:*caluja sie*
E:moze ich lepiej zostawmy!!!
N:to jedziemy!
niall z estera usiadli z tylu a madzia obok liama...louis zasnal na bocznej kanapie...

___________________________________________________________
Myślę, że się podoba...
Dawajcie komentarze i piszcie o kim chcecie więcej w opowiadaniu :))
Miłego czytania...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz