Strony

niedziela, 23 września 2012

Imagin cz.5



V
*wczesnie rano*
niall zaczyna sie budzic i obrada sie do estery, otwiera oczy ale jej nie ma, gdy nagle słyszy mocny trzask, przestraszył się, tak samo zapomniał że dziś ma urodziny, bierze statułetkę którą wygrali na vma do swoich rak i powoli schodzi na dół z mysla że jest tam przestepca i robi coś złego z estera...powoli, powoli...gdy zauwaza estere lezaca na ziemi ze łzami w oczach i trzymajaca sie za noge...
n:Estera co sie stało?! GDZIE ON JEST!? NO GDZIE ON JEST!? *jak głupi obraca sie z jednej na druga strone i spowrotem rozgladajac sie*
e:spokojnie...nie drzyj się tak.... nikogo tu nie ma...
n:jak to? to co ci sie stało...?
e:no wiec chciałam ci zrobic niespodzianke *robi siad podparty obok e. i patrzy na noge* chciałam tu troche udekorowac no i drabina zaczeła sie chwiac i spadła na ziemie co zrobiło taki huk a ja z nia...AUA!!! *Niall dotkna jej noge*
n:oj, przepraszam....dziekuje ze chcialas mi zrobic niespodzianke...ale takiej to nie chciałem, zeby cos ci sie stalo...
e:ah do wesela sie zagoi jak to sie mowi...a tak wogóle to wszystkiego najlepszego skarbie...*całuje go namietnie*
niall bierze e. na rece i zanosi ja do sypialni...
n:gdzie mamy apteczke?
e:w łazience na półce...
niall idzie do łazienki i zauważa na półce pudełko i go zabiera, przychodzi do pokoju i go otwiera był zaskoczony, to był prezent dla niego a nie zadna apteczka...
e:jeszcze raz najlepszego!!! *i go mocno obsciskuje*
n:ale...ale ....ale to cb nic nie jest?
e:nie...
n:OŻ TY!!!! *pokłada pudełko na ziemie i skacze na e. udajac ze ja dusi, po czym ja całuje* jak mogłaś mnie tak wystraszyc!? bałem się, że naprawde to bedzie coś poważnego....
e: *e. w smiech*
n:nie smiej się, słyszysz...*e. nie przestaje sie smiac* nie smiej sie... AAaaaaa... *rzuca sie na e. i zaczyna ja całować*
*dom zayna*
Lo:obudz sie...zayn ...obudz sie...
H:o kurde.. nie żyje!!!
W:daj ja to załatwię! *całujesz go w usta, a harry mu zazdrości*
Z:tak, tak, co jest?! *powiedział z zapałem*
P:idziesz z nami bo idziemy do nialla złożyć mu życzenia?
Z:yy...tak jasne ... *obrócił się na drugi bok, malutka cisza, spowrotem się obraca i zauważa że wszyscy dalej nad nim stoją* ale to już?
Wszyscy:nie no ....jutro!!!
Z:okey...już wstaje....dajcie mi pół godziny...
Wszyscy: ILE?!
z:no co? dobra zaraz bede gotowy....
*w tym samym czasie w domu liama*
M:jedz to szybciej...
Li:nie moge...akurat dzisiaj musiałaś na obiad zrobić zupę...
M:zupa była najprostrza do zrobienia, a po drugie mogłbys jesc juz łyżka a nie jak małe dziecko boisz sie ich, oj przepraszam nawet male dziecko sie ich nie boi...
Li:ale ja sie ich balem, a ty dobrze wiesz dlaczego!
M:tak,m tak, dławiłeś się nią kiedyś....ja sie dławiłam kością od ryby a dalej je jem i co ŻYJE!!!
Li:dobra, dobra, przestańmy się kłócić...
M:masz racje to głupie...
Li:przepraszam...
M:nie to ja przepraszam, to ja zacznęłam na ciebie wrzeszczec...
Li:tak ale to ja... (i bla bla bla "żygam tenczą")
*pod domem nialla*
Lo:są już wszyscy?
P:nie! Nie ma jeszcze madzi i liama...
H:nie możemy na nich czekać....!!
Z:gdzie oni są...?
W:heh, na pewno...*zayn popatrzył się na wiki*,a nie ważne...
z:nie gadaj...wczoraj to ty....*przerwała mu całusem i wyszeptała*
w:ani pary z ust...zrozumiano...?
z:yhy...
P:O! jadą...
W:Ty zapomnieliśmy o Tinie, jeszcze tiny brakuje...
H:ah...ona na pewno nie przyjdzie...
Lo:a skąd ty wiesz?
H:A STAD ŻE....ZE....domyslam sie...
P:nie przejmuj sie *przytuliła harrego*
Li:no już jesteśmy!
W:no nareście!
M:no bo...ah nie ważne...wchodzimy?
Lo:pewnie, po to tu jesteśmy....a kto ma prezent?
W:JA!
Li:no to idziemy! Powinno być otwarte boera powiedziała mi wczoraj że zostawi otwarte...
*w srodku*
*szeptali*
P:ej tutaj jako cicho...
z:a moze jeszcze spia tak jak spalem...
Lo:taaa....jak juz to..*liam go walna bo mowil za glosno* Nie bij mnie!
Li: musialem...to chodzmy na gore...
*po cichy szli po schodach na gore*
z:trzy, dwa, jeden..
*zayn rozwala drzwi*
Wszyscy:STO LAT, STO LA...
z:yymmm...sorry...
Lo:ale czy moglibycie to robic kiedy indziej...?
*estera zaczela smiac sie jak glupia*
wszyscy pokolei podchodzili do nialla i skladali mu zyczenia...na koncu byla wiki i wreczyla od wszystkich prezent urodzinowy byly to 2 bilety na wyporzyczenie motorowki + rejs statkiem .
n:oh dzieki, nie trzeba bylo ...
z:ah...ale mam nadzieje ze wezmiesz mnie na ta motorowke..
lo:ciebie? ty sie boisz wody! on wezmie mnie!
h:NIE! on wezmie mnie to pewne!!!
li:nie kloc cie sie! on bierze mnie, przeciez wiecie jak ja kocham wodne sporty extremale...
n:ej chlopaki....ej!!! *cisza nastala* ja to dopiero dostalem i na pewno nie bede miedzy wami wybieral...*popatrzyl sie na estere*
z:to jasne ze wezmiesz ja!
lo:ale ona czegos takiego nie lubi!
e:a skad ty wiesz ze czegos takiego nie lubie!? *podeszla do louisa z zlo wroga mina*
n:oho, louis lepiej z nia nie zadzieraj, kocica drapie mocno!!!
(bla bla tere fere...trim ti di rum...nie wiem co dalej...)
*pol godz pozniej*
*dzwonek do drzwi*
*niall otwiera*
T:wszystkiego najlepszego solenizancie!!
J:tak najlepszego bracie!!! *tina wrecza niallowi tort*
n:oh dzieki, wchodzcie, to mamy rodzinke w kaplecie...
gdy harry i paulina zauwazyli tine zrobilo im sie troche cieplo i czuli sie niezbyt komfortowo...ale jakos przezyli te 15 minut...
H,P:my juz musimy leciec!
N:co? czemu?
Li,M:no my tez juz lecimy!
N:ale ale...
Lo:to ja zabieram sie z wami...
Z:a ja jeszcze musze...
W:no my tez musimy...
N:wy tez? no wezcie przestancie...
T:to jak juz tak wszyscy ida to my...my..
J:no to my tez!
N:ale ale...
Wszyscy: narazie!
*wszyscy wyszli i bylo cicho, tort zjedzony, zostal tylko balagan, jedna wielka masakra*
N:czy, czy ty to widzialas?
e:trudno bylo nie zauwazyc jak 9 osob sobie poszlo...
n:i co i tak poprostu wszyscy zostawili mnie samego w urodziny?
e:nie nie samego....jestem przeciez ja...
N:no, chociaz ty jeszcze mi zostalas, pewnie moja rodzina nawet nie wie ze mam dzis urodziny...
e:niall nie przesadzaj...przeciez wyslali ci kartke urodzinowa...
n:no niby taaak...
e: no spokojnie...do twojej rodziny jedziemy w przyszlym tygodniu, a na rejs za niecaly miesiac, i co cieszysz sie?
n:TAAAK!!! a najbardziej z tego drugiego pomyslu...*wzial cie na rece i zaczal calowac* (i bla bla bla..."znowu zygam tencza")
*wieczorem*
e:niall a moze jak dzisiaj sie nam nudzi i jestesmy sami to moze...
n:tak tak...
e:to moze pojdziemy dzis do jakiegos klubu sie rozerwac...
n:ooo...a ja myslalem....ale ok...w sumie dobry pomysl...
*pol godz pozniej*
estera wychodzi z lazienki przebrana w mala czarna z dodatkami srebra + rajstopy ze wzorkiem i buty na obcasie (w sumie cala na czarno "czy ja jakas gotka jestem") tak czy owak...wlosy mialam rozpuszczone i lekko pofalowane... usta mialam pomalowane na mocny czerwien...wiec wychodze z tej ubikacji w koncu a prze de mna stoi niall wpatrzony jak w lustro...
n:wow...wygladasz....wow...
e:dzieki!
n:do kogo sie tak wystroilas?
e:ah...no....wiesz do takiego jednego chlopaka...*mina nialla nie byla zadowalajaca* ma mozna powiedziec blad wlosy...pochodzi z irlandi...ma dzis urodziny *zaczal sie pod nosem smiac* ...i baaaaardzo go kocham... *a niall z zachwytu dal mi wielkiego buziaka*
e:ale nie moge powiedziec ze ty sie nie wystroiles...wygladasz super...
n:tylko super? ja ci tu z wow wyskakuje a ty mi tylko super?!!! *usmiechal sie lekko*
podchodze do niego blizej i do ucha mu szepce
e:wygladasz...wooooow super!!! *i oboje zaczelismy sie jak glupi smiac*
*pod clubem*
n:jakos dzisiaj nie ma tu duzo ludzi...
e:no faktycznie nie ma....ale to sobie chociaz potanczymy nie w tloku...
*wchodzimy do srodka*
CALA SALA: HAPPY B-DAY NIALL!!!
niall byl w ogromnym szoku...
n:oh, nie spodziewalem sie tego...
przybiega do niego zayn, wiki, paulina, harry, louis, tina, josh, liam i madzia :I OTO NAM CHODZILO!!!
*impreza byla swietna wszyscy bawili sie baaaardzo dobrze*
T:co? gdzie ja do licha jestem?

________________________________________
 Ja wiem, tu są urodziny nialla, ponieważ napisałam to właśnie w dzień jego urodzin :))

1 komentarz: