V
*wczesnie
rano*
niall
zaczyna sie budzic i obrada sie do estery, otwiera oczy ale jej nie ma, gdy
nagle słyszy mocny trzask, przestraszył się, tak samo zapomniał że dziś ma
urodziny, bierze statułetkę którą wygrali na vma do swoich rak i powoli schodzi
na dół z mysla że jest tam przestepca i robi coś złego z estera...powoli,
powoli...gdy zauwaza estere lezaca na ziemi ze łzami w oczach i trzymajaca sie
za noge...
n:Estera
co sie stało?! GDZIE ON JEST!? NO GDZIE ON JEST!? *jak głupi obraca sie z
jednej na druga strone i spowrotem rozgladajac sie*
e:spokojnie...nie
drzyj się tak.... nikogo tu nie ma...
n:jak
to? to co ci sie stało...?
e:no
wiec chciałam ci zrobic niespodzianke *robi siad podparty obok e. i patrzy na
noge* chciałam tu troche udekorowac no i drabina zaczeła sie chwiac i spadła na
ziemie co zrobiło taki huk a ja z nia...AUA!!! *Niall dotkna jej noge*
n:oj,
przepraszam....dziekuje ze chcialas mi zrobic niespodzianke...ale takiej to nie
chciałem, zeby cos ci sie stalo...
e:ah
do wesela sie zagoi jak to sie mowi...a tak wogóle to wszystkiego najlepszego
skarbie...*całuje go namietnie*
niall
bierze e. na rece i zanosi ja do sypialni...
n:gdzie
mamy apteczke?
e:w
łazience na półce...
niall
idzie do łazienki i zauważa na półce pudełko i go zabiera, przychodzi do pokoju
i go otwiera był zaskoczony, to był prezent dla niego a nie zadna apteczka...
e:jeszcze
raz najlepszego!!! *i go mocno obsciskuje*
n:ale...ale
....ale to cb nic nie jest?
e:nie...
n:OŻ
TY!!!! *pokłada pudełko na ziemie i skacze na e. udajac ze ja dusi, po czym ja
całuje* jak mogłaś mnie tak wystraszyc!? bałem się, że naprawde to bedzie coś
poważnego....
e:
*e. w smiech*
n:nie
smiej się, słyszysz...*e. nie przestaje sie smiac* nie smiej sie... AAaaaaa...
*rzuca sie na e. i zaczyna ja całować*
*dom
zayna*
Lo:obudz
sie...zayn ...obudz sie...
H:o
kurde.. nie żyje!!!
W:daj
ja to załatwię! *całujesz go w usta, a harry mu zazdrości*
Z:tak,
tak, co jest?! *powiedział z zapałem*
P:idziesz
z nami bo idziemy do nialla złożyć mu życzenia?
Z:yy...tak
jasne ... *obrócił się na drugi bok, malutka cisza, spowrotem się obraca i
zauważa że wszyscy dalej nad nim stoją* ale to już?
Wszyscy:nie
no ....jutro!!!
Z:okey...już
wstaje....dajcie mi pół godziny...
Wszyscy:
ILE?!
z:no
co? dobra zaraz bede gotowy....
*w
tym samym czasie w domu liama*
M:jedz
to szybciej...
Li:nie
moge...akurat dzisiaj musiałaś na obiad zrobić zupę...
M:zupa
była najprostrza do zrobienia, a po drugie mogłbys jesc juz łyżka a nie jak
małe dziecko boisz sie ich, oj przepraszam nawet male dziecko sie ich nie boi...
Li:ale
ja sie ich balem, a ty dobrze wiesz dlaczego!
M:tak,m
tak, dławiłeś się nią kiedyś....ja sie dławiłam kością od ryby a dalej je jem i
co ŻYJE!!!
Li:dobra,
dobra, przestańmy się kłócić...
M:masz
racje to głupie...
Li:przepraszam...
M:nie
to ja przepraszam, to ja zacznęłam na ciebie wrzeszczec...
Li:tak
ale to ja... (i bla bla bla "żygam tenczą")
*pod
domem nialla*
Lo:są
już wszyscy?
P:nie!
Nie ma jeszcze madzi i liama...
H:nie
możemy na nich czekać....!!
Z:gdzie
oni są...?
W:heh,
na pewno...*zayn popatrzył się na wiki*,a nie ważne...
z:nie
gadaj...wczoraj to ty....*przerwała mu całusem i wyszeptała*
w:ani
pary z ust...zrozumiano...?
z:yhy...
P:O!
jadą...
W:Ty
zapomnieliśmy o Tinie, jeszcze tiny brakuje...
H:ah...ona
na pewno nie przyjdzie...
Lo:a
skąd ty wiesz?
H:A
STAD ŻE....ZE....domyslam sie...
P:nie
przejmuj sie *przytuliła harrego*
Li:no
już jesteśmy!
W:no
nareście!
M:no
bo...ah nie ważne...wchodzimy?
Lo:pewnie,
po to tu jesteśmy....a kto ma prezent?
W:JA!
Li:no
to idziemy! Powinno być otwarte boera powiedziała mi wczoraj że zostawi
otwarte...
*w
srodku*
*szeptali*
P:ej
tutaj jako cicho...
z:a
moze jeszcze spia tak jak spalem...
Lo:taaa....jak
juz to..*liam go walna bo mowil za glosno* Nie bij mnie!
Li:
musialem...to chodzmy na gore...
*po
cichy szli po schodach na gore*
z:trzy,
dwa, jeden..
*zayn
rozwala drzwi*
Wszyscy:STO
LAT, STO LA...
z:yymmm...sorry...
Lo:ale
czy moglibycie to robic kiedy indziej...?
*estera
zaczela smiac sie jak glupia*
wszyscy
pokolei podchodzili do nialla i skladali mu zyczenia...na koncu byla wiki i
wreczyla od wszystkich prezent urodzinowy byly to 2 bilety na wyporzyczenie
motorowki + rejs statkiem .
n:oh
dzieki, nie trzeba bylo ...
z:ah...ale
mam nadzieje ze wezmiesz mnie na ta motorowke..
lo:ciebie?
ty sie boisz wody! on wezmie mnie!
h:NIE!
on wezmie mnie to pewne!!!
li:nie
kloc cie sie! on bierze mnie, przeciez wiecie jak ja kocham wodne sporty
extremale...
n:ej
chlopaki....ej!!! *cisza nastala* ja to dopiero dostalem i na pewno nie bede
miedzy wami wybieral...*popatrzyl sie na estere*
z:to
jasne ze wezmiesz ja!
lo:ale
ona czegos takiego nie lubi!
e:a
skad ty wiesz ze czegos takiego nie lubie!? *podeszla do louisa z zlo wroga
mina*
n:oho,
louis lepiej z nia nie zadzieraj, kocica drapie mocno!!!
(bla
bla tere fere...trim ti di rum...nie wiem co dalej...)
*pol
godz pozniej*
*dzwonek
do drzwi*
*niall
otwiera*
T:wszystkiego
najlepszego solenizancie!!
J:tak
najlepszego bracie!!! *tina wrecza niallowi tort*
n:oh
dzieki, wchodzcie, to mamy rodzinke w kaplecie...
gdy
harry i paulina zauwazyli tine zrobilo im sie troche cieplo i czuli sie niezbyt
komfortowo...ale jakos przezyli te 15 minut...
H,P:my
juz musimy leciec!
N:co?
czemu?
Li,M:no
my tez juz lecimy!
N:ale
ale...
Lo:to
ja zabieram sie z wami...
Z:a
ja jeszcze musze...
W:no
my tez musimy...
N:wy
tez? no wezcie przestancie...
T:to
jak juz tak wszyscy ida to my...my..
J:no
to my tez!
N:ale
ale...
Wszyscy:
narazie!
*wszyscy
wyszli i bylo cicho, tort zjedzony, zostal tylko balagan, jedna wielka masakra*
N:czy,
czy ty to widzialas?
e:trudno
bylo nie zauwazyc jak 9 osob sobie poszlo...
n:i
co i tak poprostu wszyscy zostawili mnie samego w urodziny?
e:nie
nie samego....jestem przeciez ja...
N:no,
chociaz ty jeszcze mi zostalas, pewnie moja rodzina nawet nie wie ze mam dzis
urodziny...
e:niall
nie przesadzaj...przeciez wyslali ci kartke urodzinowa...
n:no
niby taaak...
e:
no spokojnie...do twojej rodziny jedziemy w przyszlym tygodniu, a na rejs za
niecaly miesiac, i co cieszysz sie?
n:TAAAK!!!
a najbardziej z tego drugiego pomyslu...*wzial cie na rece i zaczal calowac* (i
bla bla bla..."znowu zygam tencza")
*wieczorem*
e:niall
a moze jak dzisiaj sie nam nudzi i jestesmy sami to moze...
n:tak
tak...
e:to
moze pojdziemy dzis do jakiegos klubu sie rozerwac...
n:ooo...a
ja myslalem....ale ok...w sumie dobry pomysl...
*pol
godz pozniej*
estera
wychodzi z lazienki przebrana w mala czarna z dodatkami srebra + rajstopy ze
wzorkiem i buty na obcasie (w sumie cala na czarno "czy ja jakas gotka
jestem") tak czy owak...wlosy mialam rozpuszczone i lekko pofalowane...
usta mialam pomalowane na mocny czerwien...wiec wychodze z tej ubikacji w koncu
a prze de mna stoi niall wpatrzony jak w lustro...
n:wow...wygladasz....wow...
e:dzieki!
n:do
kogo sie tak wystroilas?
e:ah...no....wiesz
do takiego jednego chlopaka...*mina nialla nie byla zadowalajaca* ma mozna
powiedziec blad wlosy...pochodzi z irlandi...ma dzis urodziny *zaczal sie pod
nosem smiac* ...i baaaaardzo go kocham... *a niall z zachwytu dal mi wielkiego
buziaka*
e:ale
nie moge powiedziec ze ty sie nie wystroiles...wygladasz super...
n:tylko
super? ja ci tu z wow wyskakuje a ty mi tylko super?!!! *usmiechal sie lekko*
podchodze
do niego blizej i do ucha mu szepce
e:wygladasz...wooooow
super!!! *i oboje zaczelismy sie jak glupi smiac*
*pod
clubem*
n:jakos
dzisiaj nie ma tu duzo ludzi...
e:no
faktycznie nie ma....ale to sobie chociaz potanczymy nie w tloku...
*wchodzimy
do srodka*
CALA
SALA: HAPPY B-DAY NIALL!!!
niall
byl w ogromnym szoku...
n:oh,
nie spodziewalem sie tego...
przybiega
do niego zayn, wiki, paulina, harry, louis, tina, josh, liam i madzia :I OTO
NAM CHODZILO!!!
*impreza
byla swietna wszyscy bawili sie baaaardzo dobrze*
T:co?
gdzie ja do licha jestem?
________________________________________
Ja wiem, tu są urodziny nialla, ponieważ napisałam to właśnie w dzień jego urodzin :))
ciekawy :] chcę więcej..
OdpowiedzUsuń