Strony

niedziela, 30 września 2012

Imagin cz.7



VII
E:mama? tata?
Oboje:córcia!!! *podbiegajom do mnie i przytulają, a ja nie moge uwierzyć, że oni przyjechali tu aż z Polski*
E:co wy tu robicie?
Ta: ale, a co nie cieszysz się?
E:cieszę, ciesze....tylko mogliście dać znać, że prezyjeżdzacie, na pewno długo tu staliście i czekaliście na nas...
Ma:tak, już myśleliśmy, że pomyliliśmy domy...
E:...O! a tak w ogóle to właśnie jest Niall...
N:dzień dobry!
Ta:czy on tylko tyle umi po polsku?
E:nie..uczyłam go więcej, ale nie jest przygotowany, zszokowaliście nas...dalej nie moge w to uwierzyć że tu jesteście...
Ma:no wiesz...musimy w końcu poznać twojego narzeczonego...
E:ale my...my jeszcze nie....nie jesteśmy zaręczeni...
Ta:nie jeszcze nie...
E:no wiesz...może wkrótce...a tak w ogóle to na jak długo tu zostajecie?
Ta:jakieś dwa tygodnie...
N:how long? (jak długo)
E:two weeks... (dwa tygodnie)
N:but we far to my parents.. (ale jedziemy do moich rodziców)
E:oh right... (a no tak)
Ma:co? co on mówi?
E:nie no bo...Oh hey Niall and when they come with us? it will be great! they can met each other too! (o, niall a jeśli jechali by z nami? było by super! poznali by się też)
N:oh, great idea!
Ma:co? o czym tam rozmawiacie...
E:no to tak...my w przyszłym tygodniu jedziemy do rodziców nialla i pomyśleliśmy że możecie się też poznać, było by super, no bo później kiedy?
Ma:a nie bedzie to kłopot?
E:nie... oni są przemili...no ale wiecie że to trzeba aż do Irlandii jechać samolotem...?
Ta:nie no pewnie...
E:to co zgadzacie się?
Oboje:pewnie!
E:no to super! Niall they comming with us! (niall jadą z nami)
N:great!
E:to może wejdziemy do środka?
Ta:no myślałem że już nie zapytasz...
E:nie no coś ty...rozgadaliśmy się...
*w środku*
Ma:no no no.... super mieszkanie...aż normalnie villa...
E:ah nie przesadzaj mamo...
Ma:mieliście jakiegoś projektanta?
E:nie no coś ty...malował ściany niall, oczywiście z moimi wybranymi kolorami...a dekorowałam ja...
Ma:ile daliście za tą chałupę?
E:Nie wiem...Niall nie chce się przyznać *w ten czas Tata bierze nialla na bok i zaczyna z nim "gadke szmatke" o wszystkim, bo moj ojciec angielski znał ze słuchu więc sobie radził*
Ma:aa...
E:no... *zaczęła się śmiać i zauważyła, że tata pierze niallowi mózg i tam podchodzi* a o czym wy tu sobie tak gadacie?
Ta:a nie o niczym...
E:tato....no prosze cię....mam już tego dosyć....
Ta:no co?
E:dobrze nam razem, żyjemy b.dobrze, opiekuje się mną wspaniale *podchodzi do niego i go obejmuje w pasie* nie przejmujcie się jest ok!
Ta:ale...
Ma:nie...*pokazuje tatowi że nie ma się wtrącać*
E:dobrze już jest prawie 4 nad ranem i naprawdę chce mi się spać...
Ma:no nam też....a tak w ogóle to gdzie byliście, na dyskotece?
E:no...można tak powiedzieć... to była impreza, bo niall ma dzisiaj 19 urodziny!
Ma:na prawde?! no to wszystkiego najlepszego!
N:dziękuje!!
Ta:no...happy b-day!!
N:dziękuję!
Ta:widze że tego też go nauczyłaś...
E:ah...nie tylko...dobra słuchajcie...my wam możemy dać sypialnie, my możemy spać tu na kanapie...
Ma:nie, nie, nie.... my sobie tu bedziemy spali...
E:na pewno? my możemy wam dać sypialnie...nam to jest obojętnie...
Ma:nie nie...my naprawde tu sobie uśniemy...
E:no ok...ale my mamy jeszcze jeden pokój wiec jutro go wam przygotuję, ok?
Ma:ok...
*piętnaście minut później*
E:tu macie koce, poduszki, jakbyście czegoś chcieli to czujcie się jak w domu...no ale lodówka może być opróżniona, jutro idziemy z niallem na zakupy więc się nie martwcie...
Ma:spokojnie, my też wam coś przywieźliśmy z polski...
E:naprawde? ooo... dobra ja już idę...dobranoc..
Ma:dobranoc skarbie...
Ta:dobranoc..
*w sypialni*
N:masz fajnych rodziców...
E:dobra gadaj...co ten mój ojciec ci powiedział?
N:nie no nic...
E:taa...pewnie...gadaj albo...
N:albo co?
E:albo szlaban...
N:na co?
E:ty tam już dobrze wiesz...gadaj!
N:Kocham cię *wyszeptał do ucha* dobranoc *i dał mi wielkiego buziaka w czoło*
E:ugh...uparciuchu!!! ja cb też, dobranoc... *obróciłam się plecami do niego, gdy czułam, że już mnie od tyłu przytula*
N:nie martw się...powiedział mi tylko tyle że wie dobrze że ty mnie kochasz i wie że ja cb też
E:no ale to chyba jasne...
N:nie no po prostu chciał mi to uświadomić...
E:nie wiem co przez to rozumiesz...ale kocham cie mocno i nic tego nie zmieni!
N:ja ciebie też... *dał buziaka w szyję i zasnęliśmy*
*u Liama*
M:to co? to już nasz dom?
Li:tak...tylko nasz..*podchodzi łapię ja w tali i zaczyna namiętnie całować*
M:musimy to jakoś uczcić
li:jutro zaprosimy ich do nas i trochę zabalangujemy...
M:kolejny dzień z rzędu? wykończymy się!
Li:ah...damy radę...trzeba to uczcić...
M:no trzeba...chodz idziemy spać...
Li:w końcu razem....
M:i bez żadnych ściem...
Li:kocham cię...
M:ja ciebie też... (no i bla bla bla i "rzygam tęczą")
*u zayna*
w:jestem wykończona...
z:i co wiedziałem,że źle nie tańczę i co? i co? nanananana...
w:tak tak dobrze...masz rację poprawiłeś się...
z:ja nigdy nie byłem zły...
w:co innego mówiła mi...
z:tak, tak...wiem...co innego mówiła ci kasia...nie musisz mówić...
w:spoojnie...nie musisz się wkurzać..
z:ja się nie wkurzam tylko...nie ważne...
w:no ok. *dała mu byziaka* idę się umyć i idę spać mam dość!
*w łazięce się już myjesz i wchodzi zayn...
z:nie widziałas  mojej piżamy...
w:zayn ty nie nosisz piżam...i wynoś się z tąd! nie widzisz że się kąpię!
z:jakoś wczoraj ci to nie przeszkadzało!
w:to było wczoraj...spadaj...
z:no ok...ale i tak się z tego nie wywiniesz...
po kąpieli wychodzisz z łazienki idziesz do sypialni, a zayn już na ciebie czekał, chyba był przygotowany, bo obok łóżka były rozsypane płatki róż, a na komodachleżały podpalone świece...
w:OMG! zayn...
z:ciii...*dał palec ciebie na usta* daj się ponieść...

__________________________
i jak podoba się? Mam nadzieję, że tak :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz